poniedziałek, 30 grudnia 2013

Marzenia się spełniają, ale za tym zawsze stoją ludzie

Od lat miałam marzenie o wygodnym fotelu do czytania. Miałam taki kiedyś, w kratkę, z przeważającym kolorem czerwonym, wysokie oparcie, wygodnie podłokietniki - siedząc w nim słuchałam listy programu trzeciego, czytałam Anię z Zielonego Wzgórza, potem powieści o miłości i czekałam na telefon od chłopaka. Potem karmiłam Michalinę, pierwsze dziecko. Przepadł, jak wiele rzeczy czy mebli z mojej młodości. Żal mi było, tęskniłam za czymś podobnym, przede wszystkim do czytania.
Dlaczego nie kupiłam wcześniej? Jak to w życiu, powodów wiele, a to pieniądze były potrzebne na coś innego albo w ogóle było ich niewiele, a to miejsca nie było, albo nie mogłam znaleźć właściwego mebla. Ostatnio nawet jeśli widziałam gdzieś w katalogu, cena była zaporowa i wiedziałam, że tak czy inaczej nie da się kupić online, bo najpierw musiałabym usiąść, spróbować, zbyt wielkie miałam wymagania co do formy mojego wymarzonego fotela.
Aż pewnego dnia natknęłam się na  NIEGO - usiadłam w show roomie, umościłam się i już wiedziałam, że kiedyś muszę GO mieć. I ten kolor! Prawie taki, jak mój z młodości.
Ale kasy akurat było za mało, żeby wygospodarować na taki wydatek, w końcu egoistyczny, bo tylko dla mnie. Nawet jeśli to była połowa ceny innych foteli, i tak dużo jak dla mnie.

Przed świętami członkinie komitetu rodzicielskiego naszej polskiej szkoły, gdzie prowadzę bibliotekę, wręczyły mi podarunek od wszystkich rodziców. Wprawdzie bibliotekę prowadzę bez wynagrodzenia, ale uwielbiam to robić, przecież książki, rozmowa o nich i 'wciskanie' świetnych powieści innym to moja pasja, niczego w zamian nie oczekuję, ale nie ukrywam, że było mi niezwykle miło, że rodzice pomyśleli o mnie przy święcie i wręczyli mi pieniądze, na cokolwiek tam chcę.

Dwa raz nie musiałam myśleć, od razu wiedziałam, że to ostatnia jedyna szansa na zrealizowanie marzenia bez wyrzutów sumienia, ze 'odbieram rodzinie od ust'.

Jedyny problem polegał na tym, że nie wiedziałam, kiedy będę w stanie sobie GO kupić, bo IKEA jest w Irlandii jedna i do tego 4 godziny jazdy samochodem od nas, po nie najlepszych drogach niestety.
Druga jest w Irlandii Północnej w Belfaście, ale nie wiem, gdzie, a to i tak nie jest wiele bliżej, może z pół godziny jazdy mniej. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy w piątek poświąteczny mąż spytał, czy jestem gotowa na wyjazd do IKEI po fotel. Myślałam, że sobie ze mnie dworuje, więc nie bardzo poważnie do tego podeszłam, ale okazało się, że plan jest jak najbardziej poważny i jedziemy w sobotę, wstajemy o 6tej i o 7mej mamy już być w trasie. Jak powiedział, tak się stało. Dojechaliśmy tam na jedenastą, zjedliśmy na górze w kafejce irlandzkie śniadanie (kolejny treat, bo uwielbiamy, a pozwalamy sobie na nie niezwykle rzadko, jednak to bomba kaloryczna, ale ile energii po nim, resztę dnia nie jedliśmy, aż do powrotu do domu). Okazało się, że wprawdzie strona internetowa wskazywała, że jest tych foteli 4 na stanie, ale jak dotarliśmy do półki, stał tam ostatni karton. Podnóżek, prezent od męża, też w tym kolorze był jeden. Aż mi włosy dęba stanęły, kiedy pomyślałam, że mogło się tak stac, że po tak długiej drodze złapałabym tylko powietrze na półce.

No i teraz stoi u mnie w książkowym kąciku. W zimie mąż mi dołożył skórę pod plecy. Poduszka, poszewka własciwie, nie pasuje za bardzo, ale nie było innych, z czasem zmienię, a szerokość poduszki idealnie konweniuje z fotelem. Musiałam ją dokupić :-)

Po relację z zakupów w Ikei zapraszam na Z babskiej perspektywy. Tutaj już tylko zdjęcie fotela


31 komentarzy:

  1. Czytając się wzruszyłam. Jednak w wigilię cuda się zdarzają i oby doświadczały cię , jak najczęściej. A fotel? ZAcny i piękny, a i gest męża z tą skórą wspaniały. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, najwspanialszy gest to był taki, że mnie zawiózł po fotel tak daleko i ani razu nie dostał szału w sklepie (a to dzień największego ruchu był). Pozdrawiam back

      Usuń
  2. Gratuluję, bo wiem jak bardzo go chciałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, za kazdym razem, kiedy otwierałam książkę wzdychałam - kiedy uda mi się kupić taki piękny fotel. I jest :-)

      Usuń
  3. Podczas czytania powinno się myśleć wyłącznie o książce, a nie np. o doskwierającym kręgosłupie czy nogach. Będziesz oddawać się lekturze komfortowo. Piękny zakup, więc samych przyjemności czytelniczych w nowym roku życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkowcu - o to to, kręgosłup mi doskwiera czasem, szczególnie jak dźwignę niefrasobliwie któregoś z podopiecznych, na siedząco najwygodniej (oczywiście jeśli mebel akuratny), na leżąco ostatnio wcale mi nie 'do twarzy', na brzuchu jak kiedyś, to już w ogóle nie mogę. Poza tym usypiam, kiedy leżę. Starość?

      Usuń
  4. Świąteczna magia działa:)
    W takim fotelu każda książka będzie się sama czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anek, oby się czytało dużo i wygodnie. Amen

      Usuń
  5. Brakuje jeszcze tylko pledu :-), a w męskiej wersji kompletu powinien być także ogień w kominku, orzeszki pistacjowe i szklanka z whisky :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlow, pled jest, w kratę z owczej wełny, prezent od córki zeszłoroczny. Do tego mam w tym pokoju kominek, a w nim często ogień, orzeszki pistacjowe się nie nadają, bo nie dość, że trzeba łupać, to jeszcze tłuste i nie ma jak ksiażki do ręki wziąć. Whisky nie piję, ale dobra kawa, któraś z moich kilkudziesięciu herbat to już tak (niestety po arabsku, koniecznie słodka, mocna i czarna), z odgałęzieniami do czerwonych, białych, owocowych, wędzonych itp

      Usuń
  6. Jednym słowem trzeba marzyć więc może i ja pomarzę.
    Teraz będziesz chciała w nim siedzieć i czytać na okrągło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zaczytanie - marzenia trzeba mieć, ja nauczyłam się dodatkowo cierpliwości, czasem czekam na coś latami

      Usuń
  7. Aaaa jak ja Ci zazdroszczę. Nie dziwię się, że skradł Ci serce od pierwszego wejrzenia. Jest przepiękny. Niech służy jak najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest przepiękny! Też chcę taki. I ten Twój kącik taki przytulny, aż chce się w nim siedzieć i zatopić się w czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolko - kącik to robota męża, który mi w nowym domu takie coś zmajstrował. Fotel łatwo mieć, bo jest wszędzie, w każdej Ikei, więc to tylko kwestia wyboru koloru i posiadania pieniędzy.Tylko, łatwo powiedzieć. Ale jak człowiek na 'czymś położy swoją wolę i marzenia', to osiągnie

      Usuń
  9. Jaki pozytywny wpis :) Miło czytać, że marzenia się spełniają. Teraz niech fotel spełni Twoje oczekiwania.

    Dobry fotel to podstawa. My mamy takie dwa, wspaniale wyprofilowane foteliki z lat 60-tych (zostały w mieszkaniu po teściach). Raz wymieniliśmy tapicerkę, a za nic nie wymienilibyśmy je na inny model.

    Pozdrawiam serdecznie i korzystając z okazji przesyłam noworoczne życzenia - Do Siego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pkela - oj takie mebelki z lat wcześniejszych to niejednemu sprawiają po renowacji radość. Nie miałam niestety okazji w łapy dorwać

      Usuń
  10. Piękny zakup, niech Ci służy dobrze! :)
    Chociaż ja bym nie mogła siedzieć w takim fotelu, nadwyrężony już kręgosłup by mi wysiadł bardzo szybko. A podnóżek to już w ogóle byłoby zabójstwo. Niemniej tęsknię do takiego swojego wygodnego kąta, bo od dzieciństwa nie miałam i bardzo mi brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nutinka, nie wiem, na czym polega Twój problem z kręgosłupem, ale ja też mam. Od dawna już nie mogę czytać leżąc na brzuchu, na plecach średnio, poza tym usypiam, niedawno skonstatowałam, że przy stole w kuchni przyjdzie mi wszystkie książki od tej pory czytać. Ale ten jest wygodny. Ma nogi tylne krótsze od przednich, co powoduje, że lekko się wpada do tyłu w niego, kręgosłup ładnie się układa prosto, poduszkę można sobie jeszcze podlożyć, super jest

      Usuń
    2. Najkrócej mówiąc - na siedząco jest najgorzej, a już siedzenie z nogami pod kątem prostym to masakra. Najwygodniej mi na półleżąco, na regulowanym leżaku, a na co dzień pozostaje łóżko do czytania - przyzwyczaiłam się i już nawet ręce mniej mdleją, tylko co chwila muszę zmieniać pozycję, żeby nie ścierpnąć. Nic to, byle czytać. ;) :)

      Usuń
  11. Jaki cudny!!! I w dodatku w moim ukochanym kolorze;-)Po prostu PIĘKNY.A ja jednak marzę o typowo starym,antycznym,bujanym fotelu...Może też kiedyś mi się spełni;-) Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku,Spełnienia Kolejnych Marzeń i Samych Pięknych Książek Ania- Missy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Missy - miałam antyczny bujany kiedyś, potem bardziej nowoczesny tutaj, też bujany, ale odkąd mam problem z błędnikiem, siedzenie na nim powodwało, że mnie mdliło

      Usuń
  12. Piękna niespodzianka i wspaniale zrealizowane marzenie :) Zazdroszczę, ale tak pozytywnie :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Klaudyna- sama sobie zazdroszczę 😆

    OdpowiedzUsuń
  14. Za mną taki fotel straszliwie chodzi od dawna (na swoich małych czterech nóżkach chodzi ;) ), tylko ja bym chciała zielony... Ale niestety chwilowo w moim mieszkaniu nie ma dla niego miejsca :( Ale kiedyś, kiedyś... Trzeba mieć na co czekać, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  15. Fotel i podnóżek są cudne - a wśród książek wyglądają po prostu idealnie. Gratuluję! Wspaniale, że mogłaś spełnić swoje książkowo-fotelowe marzenie. A po cichu zazdroszczę i czekam niecierpliwie na ten moment, gdy urządzę swoją część domu i też zafunduję sobie jakiś fotel do biblioteki...
    Jestem pewna, że cudownie Ci się w nim czyta - to świetna wróżba na czytelniczy nowy rok :)
    I przy okazji - szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bibliopatko - i Tobie szczęśliwego!

      Usuń
  16. No no! Masz teraz świetny kącik czytelniczy! Świetnie to razem wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu- poduszka trochę od czapy ale nie będę się tym na razie martwić

      Usuń
  17. Mi pomógł coaching biznesowy, i dzieki temu w pracy mi dzie coraz lepiej i moglem zajac sie swoimi pasjami.

    OdpowiedzUsuń

Z powodu zalewu spamu, wyłączyłam możliwość komentowania anonimowego. Przepraszam