piątek, 14 września 2012

Nie wszystko złoto, co się świeci, czyli dlaczego nie interesuje mnie żadna z twarzy Greya

Nie słyszałam o tej książce wiele, zanim nie zaczęłam zauważać komentarzy, że a to jedna, a to druga babka ją właśnie  skończyła i że 'łoł'. Zwróciłam na to uwagę, bo największe 'łoł', oczywiscie również na FB, pochodzi od osób, które w ogóle nie czytają nic innego, ani hu hu. Aż tu nagle trzy tomy, na wyścigi, szuuuu, w kilka nocy. Nie wiem, czy z wypiekami na twarzy, ale tak mi się kojarzy niestety - gospodyni domowa, zwykle lekturę zaczynająca i kończąca na Z życia wzięte i Show, tutaj Hello i Ok, w porywach do krzyżówek, nagle trzy tomiszcza zalicza i oczywiście staje się natychmiastową znawczynią literatury dobrej, a pierwsze trzy miejsca na ich liście bestsellerów okupuje Grey i jego biedne, wyeksploatowane twarze.
Dostałam fragment do przeczytania, z dużą atencją zaliczyłam kilkanaście stron i tylko potwierdziły się moje przypuszczenia, że to porno-wypociny bez żadnego znaczenia. Nic na to nie poradzę, że nie dałam rady dalej czytać i nawet nie będę próbować. Za dużo mam naprawdę dobrych książek albo lepszych czytadeł, żebym się miała z biednym Christianem 'zabawiać' choćby kilka dni. Strata czasu.
I to nie dlatego, że jestem taka porządnicka i mnie ta książka gorszy. Ona mnie po prostu zniesmacza i w ogóle nie jestem ciekawa, co dalej.
Jedno mnie tylko zastanawia, co te kobiety w tym widzą? O ile mogę zrozumieć mole książkowe, które próbują wszystkiego dla zasady odkrywania nowych lektur, nie rozumiem tych wszystkich panien i mężatek, które zrobiły dla tej książki wyjątek i raz w życiu przeczytały książkę, a nawet trzy. 
Zajrzałam do polskich księgarni internetowych sprawdzić, czy wydali już wszystkie, czy dopiero pierwszą i zaskoczona skonstatowałam, że nawet cena sprzyja okazjonalnym czytaczom, bo o ile inne książki o takiej objętości, nowości, kosztują ponad 35 zł, a coraz częściej ponad 40, to ta zaprasza wszelkie nimfy wodne do przeczytania za jedyne 28 złotych. Wiadomo, zależy wszystkim, żeby trafiły pod strzechy.

W każdym razie ogłaszam, że nie tknę żadnej z 50 twarzy Greya.

A poza tym dostałam informację, że książki 'Tost' będą wysłane do zwycięzców na początku przyszłego tygodnia, a tym, którzy nie mieli szczęścia wygrać jej u mnie, polecam blog Notatnik Kulturalny, gdyż tam też można tę książkę wygrać.


82 komentarze:

  1. Druga !
    Nie wiedziałąm 15 minut temu o istneiniu tej książki
    Wpisałam w gugle
    przeczytałam co o niej piszą
    ci co ja zachwalają, najbardziej mnie od niej odsunęli
    ps. a z tym Lanzmannem aż tak źle nie jest. On nie jest antypatyczny, ale czasami nie do strawienia egocentryczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalino, masz rację, paradoksalnie największe zachwyty mnie akurat odstręczają

      Usuń
  2. Mi się podobała a czytam, jak wiesz różne powieści. Byłam w ciąży to raz, a poza tym myślałam że to o czymś totalnie innym powieść bo nie czytam zakładek z tyłu i te zaskoczenie sprawiło, że mi sie podobało:) Bo kompletnie myślałam że to będzie coś innego. Nie ma logiki w tym co ludziom się podoba, tak uważam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma logiki w tym, że ludzie nie czytający zupełnie NIC, nagle się rzucili i po nocach młócą jak wiatraki, jakby to była ich książka życia. Rozumiem, że może się podobać komuś, kto czyta dużo i po prostu potraktuje to jako kolejną książkę, ale ten amok?

      Usuń
    2. Ale wlasnie mi sie wydaje, ze ktos, kto czyta duzo i ma jakas skale porownawcza nie popadnie w taki amok na tle nieszczesnego Christiana, zeby noce zarywac. Ja juz u Moniki pisalam - pierwsze kilka stron Zmierzchem mi zalecialo i podziekowalam.

      Usuń
    3. Hannah, tak, ten kto czyta, przeczyta, wyrobi sobie zdanie i koniec. Albo odrzuci od razu, tak jak ja. Nie jestem pruderyjna i może sobie i ociekać seksem, ale nie może być tak, że powieść jest po to, żeby tego seksu naładować bez ładu i składu ile wlezie

      Usuń
  3. W ogóle nie rozumiem szału wokół tej powieści, ale jeżeli ma być kolejnym bodźcem, przyciągającym mnóstwo czytelników - jestem za. Bo i szał na Pottera, i szał na 'Zmierzch' zrodziły całą rzeszę tych, którzy 'wreszcie zaczęli czytać'. To jest jakiś pozytyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah to teraz czas na porno???
      Nie wiem, mnie jakoś nie porwało, słyszłam o książce, obejrzałam w empiku, przeczytałam kawalątek i nic...

      Usuń
    2. Futbolowa - nie zaczną czytać. Będą łaknęli kolejnych takich samych, tak jak młodzież ery 'Zmierzchu' czyta tylko o wampirach, w porywach do magów. Nic innego. Wiem, bo mam takie pannice wokół. Pytają mnie, czy mam coś takiego jak Zmierzch, najlepiej tom piętnasty.

      Usuń
    3. Sabinko - chyba tak, wampiry się już przejadły, teraz będę gołe tyłki fruwać po księgarniach

      Usuń
    4. Nawet książki o wampirach są książkami. Do końca życia nie będą się w nie zaczytywać, a nawyk jednak wyrobią i może z czasem zaczną sięgać głębiej. Ja też zaczynałam od arcyambitnego 'Pamiętnika księżniczki' albo 'Gissip Girl' i jakoś do dziś w literaturze siedzę.

      Usuń
    5. Futbolowa, jestem córką dwudziestodwu latki i mnie nie zaskoczysz, ani Pamiętnikiem księżniczki, ani Gossip Girl, Zmierzchem, trylogią Zdrajcy, Artemisem Faulem i co tam jeszcze. Wszystko to przerabiałyśmy, ba, sama jej to kupowałam. Ale córka, podobnie jak Ty, zawsze czytała dużo, nie ograniczała się do jednego typu książek i rozwija się czytelniczo. Mam też do czynienia z takimi młodymi ludźmi, którzy zaliczyli Zmierzch i koniec. Wszystko po już ich nie zadowala i są wiecznie 'skrzywdzeni', że kolejne książki nie są już Zmierzchem. W dziesięciu przypadkach Zmierzch czy Potter (jak u mojej córki) były 'starterami', reszta nie poszła w to, po prostu przestali poszukiwać i nie czytają. A jeśli idzie o Greya i dorosłego odbiorcę, jestem przekonana, że tylko jedne procent pójdzie dalej, reszta pozostanie przy podobnych tej książce litaraturo erzacach

      Usuń
  4. Kasiu, podpisuję się pod tym obiema rękami! Też przeczytałam tylko fragment i odłożyłam zniesmaczona. "Not my cup of tea" to delikatnie powiedziane - ani temat, ani styl, ani tym bardziej erotyczne przeżycia bohaterów mi się nie podobają. Masz rację, tyle dobrych książek czeka w kolejce, że nie warto tracić czasu na cos, co mnie tylko irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre słowo - irytuje. Nie miałam go pod ręką, kiedy pisałam ten post, jedyne co czułam, to irytacja językiem, tematem i te sceny wcale, a wcale do mnie nie przemawiały. A już na pewno nie budziły żadnych emocji

      Usuń
  5. Kasiu, ja przeczytalam, nie zachwycilam sie, pierwszy tom mi sie podobal, potrzeba mi takich odskoczni od "porzadnych" ksiazek od czasu do czasu- takich, gdzie za wiele nie trzeba myslec. Zgadzam sie z Toba, ze denerwujace jest to, ze siegaja po te ksiazki osoby, ktore innych ksiazek nie czytaja. Ale tez mi ich szkoda - bo nie wiedza co traca, no i chyba ich zycie intymne musi byc smutne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M - chyba uderzyłaś w sedno, jak wiele jest kobiet, które tą książką, która obudziła tyle marzeń, załatwiają sobie pustkę emocjonalną w związku? Tego się nie dowiemy, ale taki wniosek faktycznie się nasuwa. Bo żeby aż w taki amok wpaść, że po nocach nie śpią tylko w kuchni Greya rozgryzają? No i nie widzą nawet, że inne książki też potrafią budzić taki zachwyt i nie musi się to od razu z seksem wiązać

      Usuń
  6. Ja również nie mam zamiaru jej czytać. Nie znoszę książek o erotycznych treściach. Nie rozumiem fenomenu Greya i chyba nie chce tego analizować. Tak po prostu mam. czytam to, co chcę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisanyinaczej - pewnie, że my sobie wybieramy i na tym koniec dyskusji, ale ja tu nie o wyborach, a raczej o tym jednym, jedynym, który akurat dotyczy tej książki i milionów kobiet. To mnie zatrważa

      Usuń
  7. Ja też o książce nie słyszałam, zaraz sobie wyguglam i będę mondrzejsza. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiek, jeszcze nie słyszałaś, tutaj to już miliony mdlejących z rozkoszy czytelniczek babeczek. Aż mnie mdli

      Usuń
  8. W pierwszej chwili sądziłem, że chodzi o ... Portret Doriana Greya :-) ale skąd 50 twarzy?! podczas gdy miał tylko dwie, no i jeszcze te zachwyty w internecie ... odkąd to książka wymagająca pewnego wysiłku intelektualnego wzbudza w sieci powszechne zachwyty?! :-) Uff ... odetchnąłem z ulgą kiedy zorientowałem się, że to kolejne czytadło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlow - jakże ja bym się cieszyła, gdyby to Dorian Grey budził taki zachwyt. Nie, chodzi tu bardziej o zjawisko socjologiczne związane z tą książką, bo sama ona, słabiutka

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. alicjo - mnie nie przeszkadza, gdzie je sprzedają, niech nawet z majtkami, mnie przeszkadza zawartość i to, że masy dały się chwycić na produkt tylko podobny do dobrej książki

      Usuń
  9. Ja w ogóle nie wiem o co tyle hałasu, książka jak książka, tylko promocje dali, że hej. Wszędzie jest na widoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mongomerry, ja to widzę z perspektywy Wysp i tutaj to jest po prostu amok

      Usuń
  10. Coś gdzieś mi się narzuciło na oczy gdy przeglądałam blogi ale ja w zasadzie z góry takie pozycje"łoł" przekreślam , szczególnie gdy je widzę na blogach typowo recenzyjnych .Od razu mi się lampka zapala , a też nie czytam książek , które mnie zniesmaczają, dlatego miedzy innymi nie czytam Pani Gretkowskiej.
    Może kobiety czytając taką literaturę myślą, że będę bardziej wyemancypowane.
    A ja też próbuję sił w konkursie Notatnika Kulturalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam z Gretkowską problem, jak dla mnie zbyt dosłowna. Wiem, że czyni z pochwy i łechtaczki transparenty feministyczne, ale ja nie podpisuję się pod tym stylem. Nie chwytam.

      Usuń
  11. już lepiej poczytać sobie d.h. lawrence'a :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele jest książek, które wplatają seks w treść, bo przecież to jest część naszego życia i człowieka od tego oddzielić nie można, ale na co drugiej stronie, to już trąci seksem, gdzie niedzie wypełnionym życiem

      Usuń
  12. "50 twarzy Greya" czyha wszędzie...dosłownie w każdej księgarni są promocje i przeceny, a pozycja ta jest bardzo wyeksponowana i rzuca się w oczy. To wszystko prawie srawiło, że ją zakupiłam. Jednak poczeka jak będzie w bibliotece i zobaczę, czym się niektórzy ludzie zachwycają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może się podobać, pewnie trafi w niejedne gusta, ale mnie bardziej frapuje zjawisko socjologiczne zwane - nigdy nie czytam, ale tę akurat kilka razy pod rząd

      Usuń
  13. Ostatnio pierwszy raz usłyszałam o tej książce w programie Xięgarnia, w związku z rozmową z Manuelą Gretkowską; powieść ta nadal pozostaje dla mnie nieznana, nie trafiłam na żadną recenzję, nie widziałam w księgarni...ale jakoś nie czuję się zainteresowana tym bestsellerem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kulur-alnie - ja tutaj jest zawalona opowieściami jak to jedna czy druga czytała, a moje irlandzkie znajome przerzucają się informacjami, na której są stronie i czy już doszłaś do tego fragmentu itp.

      Usuń
  14. Zadziwiające zjawisko, jest nawet specjalny blog tyczący tej jednej, jedynej (sorry to trylogia) pozycji czytelniczej: http://50twarzygreya.com/. Wklejam, bo być może E.L.James/Erika Leonard rzeczywiście odmieniła życie seksualne milionów kobiet, a ja miast marzyć o poszerzeniu horyzontów w tym względzie, pozostaję na niemodnych antypodach.
    Bo może grafomania i pornografia - skoro w jednym stoją domu, to... to je ono? W każdym razie, po opisaniu tych wszystkich (na dodatek podobno własnych) fantazji, Autorka nie musi się już więcej martwić o niezapłacone rachunki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego jej zazdroszczę, haha. Chba się wezmę za literaturę porno

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  15. właśnie wypowiedziałam takie słowa: "W końcu ktoś napisał to o czym myślałam od dłuższego czasu", bo właśnie tak jest, wzrost zainteresowania tą/tymi książką/książkami obserwuję od jakiś dwóch tygodni (no może trochę mniej) i właśnie o dziwo wśród znajomych na FB- których raczej nie posądziłabym o wielkie czytanie... a tu nagle "znawcy literatury" zachwycają się i polecają ją wszem i wobec, ba...strofując osoby,które na nią ochoty nie mają (ja zostałam właśnie tak przez znajomą potraktowana- plus komentarz, że nagle się bardzo pruderyjna zrobiłam) Cóż... owszem i ja na tej książce oko zawiesiłam, po-podczytwalam w empiku i ...niestety zniesmaczona odłożyłam...
    i tu nie chodzi o to, że uważam, że to źle, że Ci ludzie to czytają - ok...niech czytają, tylko dlaczego taka dziwota i oburzenie jeśli są ludzie, których to śmieszy??? bo mnie śmieszy właśnie takie zainteresowanie nagłe osób, które ostatnio książkę w ręce miały w szkole średniej lub czytając bajkę dziecku:)
    i nie o samą treść tej książki chodzi, tylko o genialną jej reklamę najwyraźniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łoooo matko ależ się spisałam, zrozumiałe to chociaż???:) :P

      Usuń
    2. Kaś, obawiam się, że to nie jest tylko i wyłącznie kwestia reklamy, to jest problem głębszy. W sumie przeraża mnie to zjawisko

      Usuń
  16. Trochę trudno nie słyszeć i nie widzieć Greya. Codziennie przechodzę koło niezliczonej ilości plakatów promujących tę książkę. Na portalach czytelniczych też się pojawia jej mnóstwo. Fb na szczęście nie mam, więc ominęła mnie to wszystko co piszesz :) Mnie też zadziwia że takie książki zachwycają, że trafiają do ludzi dotąd nie czytających nic, ale co poradzić, tak to już bywa. W każdej dziedzinie sprzedaży najważniejszy jest dobry marketing, jeśli książka ma świetną reklamę jest duża szansa, że będzie się sprzedawać. Jak widać tu zadziałało. A zachwyty.. Od dawna twierdzę, że są różne gusta i nie ma co z nimi dyskutować ;) Czy sięgnę po Greya? Nie wiem. Zapierać się nie będę. Bywam kapryśna co do czytania, więc wolę nie zakładać, że na pewno nie, na pewno tak. Na razie na pewno nie ma w niej nic co by mnie zainteresowało, a szerokie działania reklamowe działają na mnie póki co z odwrotnym niż zamierzonym skutkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, gusta różne, ale gusta dotyczą ludzi, którzy jakiegoś produktu używają i zależy tylko, jakiego. Tutaj wychodzi na to, że armia golasów nagle zaczęła nosić swetry i je ze znawstwem 'odzieżowców' oceniać

      Usuń
    2. Ale..hm.. nie bardzo rozumiem, co Cię tak w tym złości? Ok, wiem, że są ludzie, którzy po przeczytaniu jednej książki (już nieważne jakiej) mają się za nie wiadomo jakich znawców literatury. No niech sobie się mają, krzywdę tym komuś robią? Jakby tak można było każdego z jego błędnego rozumowania pewnych spraw wyciągać siłą to żylibyśmy w jakiejś utopii. Znam wiele osób, które wierzą, że wykorzystują tylko 10% możliwości swojego mózgu. Czasami próbuję tłumaczyć, że się mylą. Ale co z tego, że próbuję, wystarczy obejrzeć jakiś pierwszy z brzegi amerykański film, który podtrzymuje ten mit. Wierzę, że pewne rzeczy złoszczą mimowolnie, bo to jednak bywa silniejsze od człowieka. Ale wydaje mi się, że czasami szkoda kruszyć kopie :)

      Usuń
    3. Dziewczyno z Alaski, chyba nadinterpretujesz mój wpis, nigdzie nie kruszę kopii i się nie wściekam, zabrałam głos w dyskusji, mam do tego prawo, odpowiadam na komentarze, bo tego wymaga grzeczność i tyle. Ani się tu nie pruje, ani nikogo nie krzyżuje, niech sobie czytają, filmują, podniecają, zgorszona nie jestem seksem, a tym, że się podniecają czymś tak słabym. Ani wampiry mi nie przeszkadzają, ani sado-maso, ale mogę chyba się wypowiedzieć?

      Usuń
    4. Jeśli to nadinterpretacja to przepraszam :)Tak to jakoś zrozumiałam, ale że złość, nie wściekłość (dla mnie mają trochę inne znaczenie te słowa, we wściekłości widzę nadmiar emocji, w złoszczeniu się nie ma ich aż tyle- w moim odczuciu przynajmniej) ;) co bazowałam na stwierdzeniu, że "armia golasów" jest znawcą mody (w uproszczeniu). Oczywiście, że każdy może się wypowiedzieć, nie o to mi chodziło absolutnie, że nie wolno :)

      Usuń
  17. Myślę bardzo podobnie, ale nawet fragmentu nie czytałam. Koleżanka z Florydy jakiś czas temu mnie pytała, czy już znam to porno dla mamusiek. No i tyle mi wystarczyło. A jeszcze Ty twierdzisz, że Ciebie zniesmaczyło... To ja podziękuję. Nie wiem, czy kiedyś nie zajrzę, żeby - jak to ładnie ujęłaś - sprawdzić co to jest, jak na mola książkowego przystało. Może kiedyś? Dziś nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno - zniesmaczyła nie w tym sensie, że jestem pruderyjna, ale w tym, że nie widzę celu w epatowanie seksem bez sensu

      Usuń
  18. Szum ogromny...wszędzie i wszystkich dotyka:) słyszałam od męża, ze to podobno taka super nowość, że babki pochłaniają... sama należę do tej grupy "zmierzchowej" i "wampirzej" i generalnie kocham wszelkie książki fantasy(i niektóre czytam z wypiekami na twarzy - czy to źle?). i też mnie krytykowano, bo podobno powinnam zajrzeć w coś głębszego, poważnego, bla, bla, bla... a nie zabierać się za czytadła dla podstarzałych mamusiek.
    podejrzewam że z "twarzami Greya" będzie tak samo jak z wampirami; dużo zachwytów, dużo krytycznych komentarzy, jak można coś takiego wziąć do ręki, a potem wszystko ucichnie.
    Każdy zachwyca się tym, co mu sie podoba, a z czego zachwyt wynika? czasem siedzi to głęboko w człowieku i niekoniecznie musi świadczyc o pustce; gospodyni domowa czy podstarzała mamuśka(jak ja), nie musi być głupia tylko dlatego że sięga po coś, co nie jest akceptowane przez elitę. Może po prostu pada na przysłowiowy ryj ze zmęczenia i nie ma ochoty na książki głębokie? Na takie też może przyjść czas, kiedyś...
    moja mama nie może zrozumieć jak mogę wciąż zachwycać się fantasy? może uciekam w inny świat, może uciekam od ludzi w magię? Kiedys czytałam dużo książek poważnych, dających do myślenia, biografii itp.; teraz mnie odstręczają i dlatego sięgam po coś zupełnie innego. I właśnie teraz zaczęto mnie krytykować, bo każdy wie lepiej co takiego siedzi we mnie...


    Z pozdrowieniami



    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja nie mam nic do grupy, która czyta fantazy, sama do niej należę, natomiast niech mi ktoś, kto czytał TYLKO Zmierzch, lub TYLKO Greya, nie mówi, że wie, co to jest literatura i właśnie odkrył księżyc. Jak wiesz, bo też tu mieszkasz, teraz na wyspach każda kobieta za cel ma przeczytać tę książkę. Na FB wszystkie Irlandki, która znam i wiem, ze nie wzięły do ręki nic co ma więcej niż trzy linijki tekstu pod zdjęciem, zaczytują się w tych tomach. Skończą i zaczynają od nowa. Ja chyba zwariuję, co jest?
      Zmierzch oglądałam z moimi dziećmi, i poza faktem, ze denerwowała mnie główna bohaterka, podobał mi się, szczególnie pierwsza część, potem to trochę męczenie konia było. True blood czytała moja córka, mieliła te tomy jak wiatrak, nawet ostatnią część dostała ode mnie na urodziny w tym roku, ok. Ale ona czyta też inne rzeczy. Czytadła są w porządku, sama takie czytam i nie oceniam tego, kto jaki kaliber pochłania, ale przeczytaj jedną i stać się ekspertem to chyba przesada. Poza tym ona naprawdę jest słaba i epatuje niepotrzebną ilością seksu, czytadła i lekkość też ma swoje granice, to po prostu o jeden most za daleko

      Usuń
    2. Wiem, wiem, niby to wszystko wiem, bo czytam Twoje blogi, ale zawsze mnie jakoś ruszają te stwierdzenia, że gospodyni domowa, kura domowa, itp to ma tylko jeden asortyment. Pewnie i mają niektórzy, ale zawsze musze się wyrwać i wygadać(a może wylać żal), bo często gęsto ktoś ocenia mnie tylko i wyłącznie przez pryzmat czytadeł.
      I przyznaję bez bicia, że o Greyu słyszałam tylko od męża i kilku osób na blogach, bo kiedy dużo szumu o czymś, moje uszy, a może mózg, zamyka się na cały ten zgiełk i przestaje rejestrować.

      Pewnie nie sięgnę po to ze względu na obłożenie kryminałami, które dostałam od sąsiadki; zwyczajnie szkoda mi czasu na coś takiego, ale inni... niech sobie czytają. Może to będzie jedyna albo jedna z niewielu książek, które zaliczą w ciągu życia?


      Anka

      Usuń
  19. Ja na wspominaną przez Ciebie książkę nie rzuciłam nawet okiem, nie moja to półka, nie moje zainteresowania, nie mój bestseller:P Cieszę się natomiast, że w kolejce przy łóżku Twoim czeka "Był dom...". Świetna lektura:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był dom już zaczęłam, ale z zachłanności chwyciłam jeszcze dwie inne książki i tak się miotam. Jeśli idzie o Greya od razu wiedziałam, że nie moja bajka, ale mnie te głosy zewsząd zeźliły i stąd ten wpis

      Usuń
  20. Nie wiem, nie czytałam ale Grey właśnie tak mi się kojarzył źle jakoś no i proszę . Pierwsza opinia jaką czytam i zgodna z moja intuicją :) Trzeba się jej częściej słuchać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalio - intuicja to podstawa, dobrze, że się jej słuchasz, ja też zawsze na tym dobrze wychodzę

      Usuń
  21. Czyli taki "alchemik", tylko z seksem w tle. Dla mnie to literatura dla kucht. Przepraszam, że tak ostro, ale tak uważam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, nie obrażaj kucht. Ja nią jestem, bo przecież gotuję codziennie obiady i do tego z pieśnią na ustach, znam jeszcze kilkadziesiąt takich kobiet jak ja, a czytają bardzo dobre książki. Zresztą ja nawet nie posuwam się do oceny, dla kogo, bo jak widzę wokół, ta zaraza dotyka wszystkie szczeble społeczne, jak cholera, jedynie niektórzy są o dziwo odporni

      Usuń
  22. Ostatnio nie bywałam w okolicach księgarni, więc szczęśliwie nie rzucił mi się w oczy żaden plakat z tym innym Greyem i w pierwszej chwili też myślałam, że chodzi o Doriana G. Po przeczytanie Twojej opinii pozostanę w błogiej nieznajomości tego hiciora.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, ja też nie bywam w okolicach, można powiedzieć wcale księgarni na oczy nie widuję, bo tak mieszkam, ze jakoś nie ma. Ale ciągle widzę oczadziałe fanki Greya i zachodzę w głowę, ale o so chodzi?

      Usuń
    2. Kasiu - Chyba nie ma tu jakiegoś sensownego wyjaśnienia, bo też sytuacja jest bezsensowna (delikatnie mówiąc).
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  23. Może to dlatego, że mieszkam w małym miasteczku, może to dlatego, że obracam w się w gronie osób takich a nie innych, ale jeszcze nie odczuwam "boomu" na tę książkę. Chociaż już wyobrażam sobie, co musi dziać się tam u Ciebie, na Wyspach.

    Ale wiesz, chociaż może i denerwujące, to minie. Ty sobie sięgniesz po kolejną dobrą książkę, a oni takim czymś będą się zachwycać. I trudno, i nie ma na to rady. Cały czas jednak wiele osób woli książki zawieszające poprzeczkę troszkę wyżej.

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mery, pewnie, ja nawet nie szukam na to rady, ale odpowiedzi, co jest z tymi wszystkimi babami, co je tak zachwyciło?

      Usuń
    2. Jak to powiedział kiedyś jeden pan z którym rozmawiałam (na temat Zmierzchu) i który uwielbia fantastykę: "tam fantastyki takiej prawdziwej nie ma prawie w ogóle, za to jest MIŁOŚĆ i nawet gdyby wszystko inne było na najwyższym poziomie, to większość i tak zwróci uwagę tylko na wątek miłosny, przedstawiony trochę inaczej niż dotychczas, trochę za słodki." Tutaj też zapewne tak jest, seks, masa jakichś uczuć (tak wymieniam tylko to co przypuszczam, bo też książki nie znam) i ludzie już na to lecą.

      Usuń
  24. Ja też poczytałam o czym to "dzieło" jest, przejrzałam opinie i zdecydowanie powiedziałam NIE. Mimo, że zaliczam się do "kucht" to sobie Greya odpuszczę! "Zmierzch" czytałam, na kolana mnie nie powalił, generalnie za wampirami nie szaleję, chociaż wstrętu też do nich nie mam, ale wolę jednak inną literaturę, chociaż niestety wcale nie nazbyt ambitną :-(
    Aha, Kasiu, kupiłam sobie ostatnio Ziomeckiego "Lato nieśmiertelnych" ciekawe, czy równie interesujące jak Kamyk będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaa, Ziomeckiego kupiłaś? Nie słyszałam o tej książce. Zaraz poszukam. Kuchty nie czytające Greya, łączmy się :-)

      Usuń
  25. O rany coś mnie ominęło. Pierwszy raz słyszę o tym tytule. Chyba jeszcze raz sobie wyjadę, żeby przeczekać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. papryczko, poczekaj jeszcze tydzień dwa i zobaczysz, fanki Greya będą się pokotem kłaść, zauważysz, nie bój nic

      Usuń
  26. A figę, moje boskie dyskutantki i gospodyni boska.
    Szykują się ekranizacje, bój toczy się o obsady.
    Szkoda marzyć, 'trynd' bynajmniej nie jest przemijający.
    Tak więc... przyjdzie przeczytać - by poznać wroga (!?)

    'Za moich czasów' liczył się tzw. głos ludu, at this very moment oglądalność/czytalność; a co będzie za chwilę?
    Na szczęście mózg mi się (już legalnie) mąci. Pa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, miliony mylić się nie mogą, wiec tak czy inaczej będę/będziemy w mniejszości. Na szczęście jest dużo innych filmów do oglądania i nie jesteśmy skazane na tę produkcję

      Usuń
    2. Twoje hasło przewodnie, kasiu.eire, "Nie ma złych książek, są jedynie nietrafieni czytelnicy" - ciałem się staje!

      Usuń
  27. przeczytałam dyskusję z wielkim zaciekawieniem :) początkowo byłam ciekawa na czym polega fenomen tej książki, byłam nawet skłonną ją sobie zakupić, skoro taka dobra, ale spotykam coraz więcej opinii, że jak napisałaś są to zwykłe "porno- wypociny" i obawiam się, że szkoda mi na to czasu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, mnie też, ale są kobiety, z różnych względów zachwycone, więc może tak od razu nie rezygnuj tylko sama sprawdź

      Usuń
  28. Ja nigdy nie staram się krytykować żadnej książki (jakakolwiek sławna by nie była) bez jej przeczytania w całości, takiej zasady się trzymam i jestem jej jak dotąd, dość wierna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domi, dziękuję za pouczenie, ale to są Twoje zasady i się ich trzymaj, chwali się, ja natomiast mam już za mało czasu w życiu, żeby go tracić. Poza tym ten wpis jest o tym, że nie dałam rady dalej czytać i dlaczego, a nie o tym, że książkę przeczytałam i ją źle oceniam. A to chyba różnica, nie sądzisz?

      Usuń
  29. Książki nie czytałam, ale zauważyłam, że robi furorę. Ostatnio przechodząc obok dość dużej księgarni, zauważyłam, że na wystawie piętrzy się tylko ten jeden tytuł, w około dwudziestu egzemplarzach.

    OdpowiedzUsuń
  30. A mnie zaskoczył ton "wyższości" nad tymi, co nie czytają nic. Sama czytam "Show" na przemian z "Polityką". O omawianej książce czytałam m.in. w "Wysokich obcasach" - nie zainteresowała mnie tematyka, nie kupię. Ale nie uważam,że ci którzy czytają i się zachwycają są gorsi od czytających "tyle książek ile mają wzrostu" (widziałam gdzieś takie wyzwanie), czy tyle książek ile dostaną za darmo w zamian za pochwalenie w necie...Lubię czytanie bez "wyścigu moli" ;) w skrócie rzecz ujmując.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już powiedziałam, co myślę i nie będę się powtarzać, zrozumiałaś z tego, co chciałaś, zaskoczona? Trudno
      Ja nigdzie nie powiedziałam, że gardzę nieczytającymi, natomiast uważam za żałosne rzucanie się nagle na jedną książkę i rozprawianie o literaturze, jakby się miało z tym do czynienia na codzień.
      Nie biorę udziału w tyle książek ile wzrostu i nie dostaję książek do recenzji. Dostaję do polskiej biblioteki, ale nie mam obowiązku ich czytać, bo to jest darowizna dla biblioteki, a nie dla mnie jako blogera, więc ten argument akurat u mnie, jak kulą w płot. O wyścigu moli też nie może u mnie być mowy, bo akurat wolno czytam i gdybym miała się ścigać, to od razu musiałabym się pogodzić z przegraną. Także widzisz, pełna jestem wad i nie boję się do nich przyznać. Do swojej toższamości też nie.

      Usuń
  31. Nadmiar erotyki najczęściej nie wnosi nic ciekawego do książki. Ale Gretkowską akurat lubię czytać.Właśnie czytam 'Na dnie nieba". Pozdrawiam. Lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leno, a tego nie znam. Ja nie skreślam Gretkowskiej broń Boże, po prostu nie mam tego samego spojrzenia na świat, więc lepiej nie czytać tego, co doprowadza wiecznie do konfrotnacji

      Usuń
  32. No to sie ciesze za ta opinie, bo juz bylam blisko kupienia, wlasnie przez FB. Naszczescie kotos wylal kubel wody na glowe i goroczka opadla; )

    Troche prywaty tu teraz dodam, mam nadzieje ze sie nie pogniewasz:

    Slicznie prosimy o wsparcie w glosowaniu na naszgo kotka w konkursie na najdziwniejsza kocia pozycje. Albercik startuje z numerem 3, link ponizej
    http://klubkotajasna8.blogspot.nl/2012/09/konkurs-wrzesien-2012-gosujemy-gosujemy.html
    Sicznie z gory dziekujemy!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poszłam tam głosować, ale nie wiem jak. Wracam poczytać dokładniej. Moja córka przysposobiła dwa koty i też mają drzewko po sufit z hamakami, jakimiś tunelami, domkiem i takie tam. Co one tam wyrabiają. Co chwila dostaję zdjęcia, cudaki

      Usuń
  33. Monique, ja jestem na nie, co nie znaczy, że nie warto próbować, chociaż gdyby kupować, jestem za wydaniem pieniędzy na coś lepszego do czytania

    OdpowiedzUsuń

Z powodu zalewu spamu, wyłączyłam możliwość komentowania anonimowego. Przepraszam