poniedziałek, 1 października 2012

Rutyna mi się popsuła

Do tej pory miałam ulubione miejsca do czytania. A to w sypialni na naszym wielkim łożu, na brzuchu leżąc w poprzek. A to na balkonie, kiedy mieszkałam w Siedlcach na Poznańskiej, a on wychodził na ciche podwórko w kształcie litery U. W letnie, upalne noce stawiałam lampkę, siadałam na wygodnym leżaku i czytałam nawet do trzeciej w nocy, pogryzając jabłka pokrojone w cienkie plasterki. Albo przy stole w kuchni, w nocy, kiedy wszyscy spali, a ja jeszcze malinowa herbata i kilka stron, które przechodziły w kilka rozdziałów. Oczywiście też w łóżku przed snem, pod kołdrą, kocem, w ciepłych specjalnych skarpetach do spania, z psem po prawej. W ogrodzie na leżaku, najlepiej zaraz po skoszeniu trawy, kiedy zapach jeszcze w powietrzu. Na plaży chyba lepiej jednak słuchać audiobooków, bo można się obracać dowolnie do słońca albo brodzić w wodzie, nawet szum morza słychać, mimo 'zatkanych uszu', ale na skałach, kiedy mąż próbuje złowić rybę super się czyta. Kiedy dzieci były małe dużo czytałam w wannie, bo to było jedyne spokojne miejsce. Od niedawna w pokoju dziennym mam kącik - fotel bujany, lampka, regały z książkami, superowy, ale jeszcze nie oswojony.



Wszędzie, gdzie bym nie była, nie mieszkała, zaraz ustalam ulubione miejsca do czytania, ulubione siedziska spełniające wymagania, to jest najważniejsze. Gdzie indziej prasa, z rozróżnieniem na magazyny i 'wielko-płachtowe' gazety, gdzie indziej książki.
Ale ostatnio stało się jakoś tak, że mi się moja rutyna popsuła. Nigdzie nie jest mi dobrze. Jak na brzuchu, to mnie kręgosłup boli, albo łokieć, na plecach w łóżku wieczorem zasypiam, na bujaku w kąciku zaczyna mnie mdlić, coś chyba z błędnikiem, albo mi zimno, bo to chłodne miejsce. Przy stole w kuchni wieje mi po stopach, wieczorem nie bardzo, szczególnie nie w zimie. Ogród i plaża już odpadają, bo jesień. Czytam 'Ile wart jest człowiek', świetna i bardzo mi się podoba, ale duży format i ciężka i nie mogę sobie z nią miejsca znaleźć. Wczoraj oparłam ją sobie na pół leżąco na cyckach, to zostawiła mi pręgę taką, jakby mnie wiązali w scenie z 50 twarzy Greya. Mąż nie miał takiego problemu, przeczytał ją migiem, ale on jest twardy nie miętki, nic dziwnego.

Poza tym pora dnia na czytanie. Wieczór, szczególnie późny, to dla takiej starej baby jak ja, kiedy zaczynają się deszcze i wichry, ryzyko, bo mnie świsty za oknem i ogień w kominku usypiają. W dzień, ponieważ nie mam pracy etatowej, wstyd mi się rozwalić i czytać kilka godzin. W samochodzie, podczas sprzątania i gotowania czytam uszami, pewnie czytałabym w autobusie, gdybym dojeżdżała do pracy, ale jej nie mam. Starałam się o praktyki zawodowe w bibliotece, ale nie udało mi się dostać tego miejsca, a było płatne tyle, co zasiłek, widocznie więcej takich jak ja fanów się starało. A już widziałam siebie codziennie czytającą podczas dojazdów (godzina w jedną stronę).

I tak oto jestem w punkcie wyjścia, muszę sobie znaleźć nową rutynę, albo naprawić tę, którą posiadam. Balkonu już nie mam, więc tego nie odbuduję, ale koniecznie muszę znaleźć miejsce, gdzie będzie mi wyjątkowo dobrze i wygodnie. Fotel bym sobie jakiś superowy kupiła, ale zupełnie nie mam dla niego miejsca. Mieszkam wprawdzie w domu, ale maleńkim i mam ograniczoną powierzchnię, więc ustawienie fotela wiązałoby się z usunięciem innego mebla. A taki idealny fotel mola książkowego,  jest moim największym marzeniem.

Jęczę, bo się trochę zablokowałam, doszło do tego, że codziennie książki na półkach oglądałam, wyjmowałam, poczytywałam i chowałam z powrotem. Jedynie Pilcha codziennie kilka dni Dziennika przy kawie czytałam, a resztę udawałam. Kiersnowska mi nie leżała w rękach, bo jak mówiłam ciężka, a ja mam problem z łokciem, więc podczytywałam przy stole w kuchni. Ale żeby się tak zaczytać na śmierć, że nic ani nikt mnie nie może oderwać, to nie. Całkiem odwrotnie, oderwać potrafiło mnie wszystko, byle co.
No i wczoraj stał się cud, nie, rutyny nie znalazłam, ale odblokowałam się i kilka godzin czytałam w łóżku wieczorem "Był dom", który też już za długo nieprzeczytany wisi, a rano od przebudzenia od razu zatęskniłam do powrotu do lektury, z taką ulubioną u siebie niecierpliwością, co to ja szybko muszę zrobić, żeby trochę poczytać. Uwielbiam ten stan.

Może nie czułam się tak strasznie z tą blokadą tym razem, gdyż w mojej rutynie czytelniczej już na stałe zagościły audiobooki, tak więc łokieć i oczy może zawodzą, fotela może jeszcze nie mam, ale wszystkie czynności, które kiedyś były rażącą stratą czasu czytelniczego, czyli domowe obowiązki, już mi nie przeszkadzają, bo sobie czytam uszami. Ostatnio szczoteczką cierpliwie czyściłam prysznic, bo byłam w takim momencie Carycy, że mi się wcale nie chciało zmieniać pozycji i kończyć tej czynności szybko, bardziej interesowało mnie, czy bohaterki przypadkiem nie zgładzą? Albo w ostatni weekend spokojnie zwinęłam stos gołąbków, sama nie wiem, kiedy, taka ciekawa ta książka.
Niedawno Audeo zaprosiło mnie to skorzystania z ich oferty i przejrzenia możliwości sklepu i oszalałam, tyle tam ciekawych książek do słuchania. Jak wspominałam, wymieniałam wcześniej audiobooki z koleżanką, która ode mnie brała papierowe. Nie miałam za bardzo wpływu na to, co dostaję, bo mogłam wybierać tylko z tych, które akurat ona miała. Jak się teraz dorwałam do katalogu, to mi się w głowie zakręciło. Tak się cieszę, że tyle książek wydaje się również w formie audiobooków, że ta moda się rozszerza i upowszechnia, a nie zwija do lamusa, bo to jest najlepszy sposób na spędzanie czasu przy czynnościach, które kiedyś nie kojarzyły się z czytaniem.

Mam kolejkę książek do opisania, bo i tu się trochę zblokowałam, ale powoli nadrobię zaległości.
Ostatnio sobie czytam w towarzystwie mojego pięknistego storczyka





38 komentarzy:

  1. Piękna biblioteczka :) zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma czego, Twoja pewnie też fajna. A jesli nie, to będzie

      Usuń
  2. A u mnie się tak podziało, że w zasadzie jedynym miejscem gdzie spokojnie mogę poczytać jest kuchnia, czyli miejsce gdzie jest moje miejsce . W łóżku mi się nie pozwala więc zostaje mi kuchnia. Jeszcze mam inne miejsce ale o nim wstyd pisać.Tez tak pięknie mi kwitną białe falenopisy.
    Pozdrowienia z nad Dunajca .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natanno - w zimie moja kuchnia trochę chłodna wieczorami, bo ma okien dużo i od drzwi wejściowych trochę ciągnie, nie jakoś tragicznie, ale jednak. No chyba, że coś się gotowało i piekło, wtedy jak w piecu i miło. Czasem też tu czytam. I w toalecie też:-) Kiedyś dużo w wannie, ale ostatnio jakoś mniej

      Usuń
  3. Zanim zapomnę napisze dwie rzeczy- wspaniała biblioteczka i wprost przecudowny storczyk. Takiego jeszcze nie widziałam, moja mama je uwielbia i ma w domu chyba z 15, ale żaden nie jest tak imponujący. Blokadę we wrześniu miałam i ja, nigdy nie było odpowiedniego czasu i miejsca, głupio czytać w środu dnia, skoro można np posprzątać, a wieczorem książki jakoś mnie usypiały. Teraz trochę się poprawia. Przesłuchałam parę audiobooków, ale to nie do końca mi odpowiada, muszę się chyba przyzwyczaić do takiej formy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biblioteczki część, bo na piętrze dziecięce i młodzieżowe u dzieci w pokoju. Dorosłych jeszcze jest regał w sypialni. Ten kącik jest fajowy, ale jak pisałam, jeszcze nie znam go, bo niedługo go mam. Mamie podrzuć radę, żeby podlewać kwiaty wodą, w której zamacza się wcześniej skorupki jajek i torebki herbaty po ich użyciu. W lecie to stosuję, kwiaty ładnie rosną. Poza tym mąż uważa, że obiecność owoców przy storczyku pomaga, nie wiem czy ma rację. Audiobooki uwielbiam, chociaż też się musiałam przyzwyczaić

      Usuń
    2. Taki kącik mi się marzy - fotel bujany, ksiązki, kocyk :) U mnie książki leża ostatnio jak popadnie - myślę, że zyją swoim własnym zyciem, jedne pożyczane, inne oddawane, jedne nie wiadomo skąd. A na półkach miejsca brak, chyba będą musiały stać w 2 rzędach :(
      Tej metody jeszcze nie słyszałam :) znajoma pani kwiaciarka o tym nie wspominała, ale na pewno przekażę. Ja nie mam ręki do storczyków - miałam dwa, ale żaden nie miał później kwiatów.

      Usuń
    3. to jest moja metoda, może gdzieś zasłyszana, ale nie pamiętam, kiedyś pomyslałam, że jajeczne skorupki są dobre i odżywcze, a herbata słyszałam, że dobrze robi na krzewy wokół domu, to dlaczego nie w domu? I działa!
      U mnie na półkach też już miejsca nie ma

      Usuń
  4. Przepysznie czytało mi się Twojego posta. Niejednokrotnie uśmiechałam się pod nosem i kiwałam głową, niczym wierny słuchacz na wykładzie, gdyż odnajdywałam siebie samą w opisywanych przez Ciebie sytuacjach. Mam fotel do czytani (ba! nawet mój chłop zamontował mi kinkiet regulowany, abym mogła źródłem światła kierować), a obok stolik na kubek czy niechcianą lekturę. Prawda jest taka, że kącik ten budowałam od lat (kupiłam fotel, potem lampę, potem stolik, potem podkładkę pod kubek, potem regał na te najbardziej ukochane powieści, potem podnóżek pod stopy), a nigdy tam nie siadam. Czytam na łóżku, czytam przycupnięta na krześle w kuchni, czytam na skrzyni w korytarzu tuż przed wyjściem z domu. Tak to już jest, że ciężko znaleźć swoje miejsce - ja (podobnie do Ciebie) nadal szukam swojego idealnego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. karkam - ja kurczę miałam i zgubiłam. Ponieważ czytam zawsze, kiedy się da, jak i Ty gdzieś potrafię przysiąść i kilka stron zaliczyć. W ubikacji w szczgólności, haha. Po Twojej historii z budowaniem miejsca może jedna nauczka jest, że ono się musi objawić samo, nie da się go zbudować. A może nie? Sama nie wiem

      Usuń
  5. Ja czytam na kanapie, ale nie jest to wygodne miejsce niestety. Wieczorami w łóżku i tam jest fajnie. Przy porannym wstawaniu wieczorami krótko czytam, ale czasem kąpię się, jem wcześnie i na przykład o 20 czy 21 odmeldowuje się z tzw. salonu i znikam w sypialni z książką. Bardzo lubię te chwilę. Mogłabym czytać na którymś fotelu śmietnikowym, ale problem w tym, że jeden jest niewygodny, a drugi wygodny bardzo, ale pośmierduje starością (ile razy go nie czyścić waniajet.) Z daleka go nie czuć, ale jak się na nim siądzie to i owszem. Tak więc oba fotele pełnią funkcję li dekoracyjną. Marzy mi się taka wygodna kanapa, taki narożnik żeby się można było oprzeć i nóżki wygodnie ułożyć. Świetnie mi się czyta w wannie, a na sedesie najlepiej! Dobrze jest jeśli czytam krótką formę, bo z powieściami to ryzykowne jest.
    Muszę się chyba położyć, bo mnie choróbsko coraz bardziej rozbiera. Hoho zabrzmiało nieprzyzwoicie hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papryczko, nie daj się choróbsku!
      Z tymi starymi meblami to już tak jest, dlatego ja nie lubię tapicerowanych starych

      Usuń
  6. Bardzo miły kącik biblioteczny, szkoda, że jeszcze nie oswojony. :) U siebie mam parę miejsc, w których mogłabym czytać, ale wieczorem (jedyna pora, kiedy mogłabym to robić) przeglądam internet albo sobie coś piszę na bloga. ;)Tak więc, książki czytam głównie w środkach komunikacji miejskiej, a gazety rano przed wyjściem do pracy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaye - czyli masz rutynę, to jest najważniejsze, bo człowiek nie traci czasu na zastanwianie się kiedy co

      Usuń
  7. Jej, storczyk piękny, nigdy żaden nie odwdzięczył mi się taką urodą za starania.
    Gdy czytam o twoich zmaganiach z oswajaniem czaso-przestrzeni czytelniczych, jakbym siebie widziała. Hi, hi, chichoczę sobie cichutko, nieortograficznie. Przeszkody też mnie zaczynają przerastać! Może spróbuj stolika rozkładanego, co to może być do łóżkowego -śniadania, laptopa, czytania. Leciutki, nie drogi i ma diodową lampkę i szufladki i półeczki... A może być też do kanapy, gdy nogi dasz na ławę a talię okręcisz stolikiem z książką na skośnym (regulowanym) pulpicie. Pomysł... prawie z Greya, ale - niezawodny.
    Ten 'bujany' przy kanapie i koło regału, też jakoś mi 'nie pasi'. Jakoś na antypodach rodzinnego rozgardiaszu; jakiś stosowniejszy do... przyszywania guzików.

    Pochwalę się też (a co!), mam szezlong do czytania; z regulowanym, kilkustopniowym zagłówkiem. Kocyk, poduszka pod nogi - są w ofercie! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja się zastrzelę, do tego jeszcze regulowany zagłówek!
      Ten fotel tylko tak wygląda, ale wieczorem jest to fajne ciepłe miejsce, z lampką, której tu nie widać i na uboczu, ale w centrum. Mąż przeważnie czyta leżąc na kanapie, która jest kawałkiem widoczna na zdjęciu, a ja wtedy lubię sobie tam w kąciku czytać. Lubię, ale nie pamiętam jeszcze, że lubię, czyli nie gnam tam, nie wyczekuję na moment, w którym tam usiądę. Stąd moje stwierdzenie, że nieoswojone.

      Usuń
    2. ~ A widzisz, Kasiu? Kolejna osoba ci szezlong podsuwa. Ja wyrzuciłam dla tego mebla kanapę. Każda kuleżanka odwiedzająca mnie pakuje się nań, wdzięcznie wsparta sączy martini, nóżki odpoczywają, lampeczka nad głową... Bujak mam do myślenia.

      Usuń
    3. nic nie poradzę, ani nie mam miejsca, ani takiego mebla tutaj nie dostanę, bo one są tu niepopularne, a jeśli już jest to w propozycji luksusowej

      Usuń
  8. Kasiu, nie strielaj! Będziesz (kiedyś) w moim wieku i będziesz czerpała profity!
    Wszystko, wszystko - sobie wizualizuję. Widzę lampkę i 'leniwca'. Widzę/czuję 'chęć'. Lecz to wciąż za mało, 'za mało' moje serce, żeby żyć (np. S. Krajewski). Skoro 'nie pamiętasz',nie oswajasz - coś jest 'na rzeczy' :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. głównie dlatego nie pamiętam, że najpierw było fotel, ale ciemno, lampkę kupiłam dopiero niedawno. I teraz muszę odczarować uczucie, że myślę, że tej lampki tam nie ma, haha.
      Albo coś jest na rzeczy

      Usuń
  9. Ja mam dwojke malenstw 3 1/2 roku i 6 miesiecy. Dzien bez przeczytania choc kilku stron to dla mnie dzien sracony. Od niedawna mam znow scianke na ksiazki! Musze tylko przemalowac polke i Twoj niebieski/morski/blekitny piekny jest poprostu! Czytam w wannie, bo jest cieplutko i mi nikt glowy najczesciej nie zawraca. Poza tym jak karmie malutka to zawsze kilka stron przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, kiedy moje dzieci były takie małe, ja się w wannie nagminnie chowałam, a mąż tylko do łazienki wchodził wodę ciepłą dolewać co jakiś czas :-)

      Usuń
    2. Madziu, zajrzałam do Ciebie na profil, bo jakoś nie mogłam z blogiem skojarzyć i wyczytałam, że lubisz Musierowicz. Wiesz, że w tym miesiącu, dzisiaj bodajże, wychodzi McDusia, kolejna częsć Jeżycjady? Ja, chociaż niby w wieku mocno nie-Jeżycjadowym, nadal czytam i wracam

      Usuń
  10. Wygodne miejsce do czytania to ważna rzecz :)
    Czytałam Twojego posta z uśmiechem na ustach i uczuciem skąd ja to znam?
    Ja przeważnie czytam siedząc w fotelu, ale rozważam zakup takiego jak widzę u Ciebie, bujanego. Niedługo moje urodziny, więc oprócz książek zażyczę sobie od męża fotel bujany, a co :)
    W łóżku czyta mi się niezbyt wygodnie, poduszka za płaska, pod plecami coś uwiera, na boku łokieć boli, a na brzuchu to w ogóle się nie da, kiedyś czytałam w tej pozycji pół godziny i musiałam córkę wzywać na pomoc żeby mi wstać pomogła :)
    Ot, dylematy czytelnika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie było podobnie z tym leżeniem na brzuchu, syn mnie musiał przeturlać, bo się ruchowo zatkałam. Z fotelem bujanym jest jedna podstawowa sprawa, jeśli do czytania to z płaskimi biegunami, bo przy głębokim przechyle nie da się czytać

      Usuń
  11. Uśmiałam się czytając Twojego posta , bo też mnie czasem dopada taki problem , że żadne miejsce mi nie pasuje.Zdarza się, że pomaga mi jak zmienię książkę i okazuje się ,że miejsce było w porzo, tylko książka nudna. Gdy piszesz o bólu kręgosłupa w pozycji " na brzuchu" to jakbym widziała siebie.
    Ja , wraz z upływem czasu muszę jeszcze uwzględniać problem
    wzroku. Wybieram takie miejsce do czytania, gdzie można "wydłużyć" sobie rękę, bo wieczorem nawet okulary nie zawsze pomagają.
    Pozdrawiam - Lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lena, tak oczy mają znaczenie, a raczej ich niedomaganie. Ja już nie mogę byle gdzie, ale tylko tam, gdzie mam dobre światło. Okulary, martwi mnie to, raz pomagają, a raz i one już nie zmieniają faktu, że oczy bolą i jakoś się rozmywa obraz.

      Usuń
  12. Od przybytku Cię głowa boli :) za dużo tych dobrych miejsc miałaś :)
    Ja się w związku z tym zastanowiłam i wyszło mi, że:
    a/ w domu czytam jedynie w łóżku (czasem próbuję na kanapie, żeby skorzystać ze światła dziennego, ale nie umiem się tam jakoś umościć... a właściwie umaszczam - umoszczam? - się na tyle dobrze, że w trakcie lektury zasypiam...)
    b/ genialnie mi się czyta w tramwaju, czasem mnie wręcz kusi, żeby nie wysiadać, tylko jeździć od pętli do pętli i czytać :)

    W pracy nieraz są luźniejsze chwile i mogłabym je poświęcić lekturze, ale nie umiem się skupić. Może to dlatego, że trzeba by czytać siedząc przy biurku, a to mnie jakoś odrzuca. Spędzam przy biurku większość życia - bo i w pracy i w domu - ale czytać - nie nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przewodniku - mnie się też genialnie czyta w środkach transportu, w poczekalniach, w kolejkach, a jak się umoszczę, to usypiam. Przy biurku bym mogła, ale nie mam takiej pracy.
      Przybytek mi ubył, więc teraz od nowa muszę szukac

      Usuń
  13. Powodzenia w szukaniu miejsca:-) Gdy jeżdżę do pracy autobusem to chętnie słuchałabym uszami, ale autobusy rzęgolą tak, że nie słyszę, więc sięgam po papier. Muszę się jednak pochwalić - ostatnio udało mi się wysłuchać książki dzieląc ją na spacerowanie i pieczenie urodzinowych ciastek:-) Chyba zaczynam lubić audioksiążki (choć nie "Lochy Watykanu"; mimo, że w interpretacji Jasieńskiego nie mogę słuchać:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już nie raz się przekonałam, że niby ustalone jako genialne głosy, czasem nie zdają egzaminu, a zupełnie nieznane są ok, nagle pasują wyjątkowo. Jeśli idzie o warunki słuchania, mam słuchawki, które mają regulator mocy głosu w kablu i kiedy odkurzam na przykład podkręcam głośność. W słuchawkach, które tego nie mają, nie da się, czasem nawet na full nie słychać, kiedy jest hałas

      Usuń
  14. O, "Caryca" Ci się podoba? A jak lektorka? Bo nie przepadam za tą aktorką, wydaje mi się jakaś egzaltowana. Przewija się ta "Caryca" na fincie, zastanawiałam się, ale ostatecznie zrezygnowałam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caryca jest super, naprawdę! A lektorka aktorka jest ok, ani dobra, ani zła, nie sterczy w każdym razie

      Usuń
  15. Ja na razie Audeo podziękowałam, nie wiem, gdzie w te wszystkie moje rutyny takie i inne wcisnąć jeszcze audiobooki. No i zmusiłoby mnie to do bardziej regularnego publikowania recenzji, w tej chwili z nikim nie współpracuję, więc nic nie musze. A takie książki, jak Kiersnowska, to chyba nie wciągaj raczej przez ciężar gatunkowy niż ciężar samej książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza - ja słucham audiobooków codziennie, więc ani nie musiałam rutyny stwarzać, ani do niczego się naginać czy przekonywać, to jest moja codzienność. Jeśli współpraca polega tylko na tym, że z całego katalogu wybieram jeden audiobook, nie ma nacisków czasowych, po prostu korzystaj i o tym pisz, a korzystałabym i tak, bo zorientowałam się, że już wszystko koleżance wysłuchałam, a romansów nie bo nie, to dlaczego nie podjąć takiej współpracy?
      Kiersnowska jest genialna, zaglądasz tu czasem, to wiesz, że ja takie tematy akurat lubię, do tego pięknie wydana i te rysuneczki! Ale mnie, też przez bolący łokieć, wykańcza ciężarem fizycznym. Gdybym miała na myśli gatunkowy, to bym to powiedziała

      Usuń
  16. Proponuje RUTYNOWO zmienic dom na wiekszy. Moze na rozmiar hotelu, dworu/palacu lub zamku. Dziwie sie, ze w takiej Irlandii rutynowy czytacz musi sobie rutyne i meble kombinowac. Podziwiam chwile sprzatania z (w)dz(wi)ekami audiobookow. Sprzatanie jest juz rutyna jak widze :D dopasowana do ksiazki i audio :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  17. Przemiła opowieść o poszukiwaniu czytelniczego miejsca. Ja na takie obecnie czekam. Postanowiłam zamiast formalnej jadalni (z której korzysta się może 2 razy do roku) zagospodarować to miejsce jako kącik czytelniczy. Tylko coś powoli mi idzie to zagospodarowywanie, bo 2 miesiące minęły od kupna nowego domu i miejsce wciąż świeci pustkami...
    Co do audiobuków to ja je uwielbiam. Dzięki nim mam okazję zapoznać się ze znacznie większą liczbą książek niż gdybym się ograniczała do samego czytania. Dla mnie nieograniczoną skarbnicą audiobooków jak biblioteka publiczna. Nie wiem jak u Ciebie, ale w Stanach biblioteki oferują dużo audiobooków, które można ściągnąć w domu. Czas korzystania z takiego audiobooka można sobie wybrać między 1 a 3 tygodniami. Podobnie jest z ebookami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno - urządzenie takiego kącika jest bardzo ważne i trzeba to przemyśleć, fotel odpowiedni koniecznie, regały, oświetlenie, nawet okna, nie dziwię się, że ci to zajmuje czas.
      U nas jak do tej pory ebooków nie ma, audiobooki są na płytach CD, na trzy tygodnie można wypożyczyc, ale da się przedłużyć

      Usuń

Z powodu zalewu spamu, wyłączyłam możliwość komentowania anonimowego. Przepraszam