wtorek, 25 grudnia 2012

A pod choinką?

Macham do Was łapką świątecznie, uśmiecham się szeroko i mam nadzieję, że Wasze święta przebiegają według planu, nawet jeśli go nie macie, to też jest plan (żeby go nie mieć), potrawy wyszły jak na przyjazd teściowej, a pod choinką to, o czym marzycie.

U nas różności, a wśród nich książki oczywiście, jakżeby inaczej.


Od dołu patrząc:
  • Trzy pierwsze to książki dla Michaliny od Marka, wszystkie dla grafików
  • Nigellissima i Cake Rachel Allen - ode mnie dla córki 
  • To była bardzo dobra telewizja - kupiłam sobie, miało być dla męża, ale potem udało mi się zdobyć Kalisza 'Z prawa na lewo' (było ciężko), to telewizyjna mogła być dla mnie
  • Kuchnia polska jest pod choinką, ale powinna była być pod poduszką dla Misi - sama chciała tę właśnie o polskiej kuchni. Mąż przejrzał i też chce. Zazdrośnik
  • Maeve Binchy 'A Week in Winter' ostatnia jej powieść, uśmiech ukochanej pisarki sponad chmur - od córki dla mnie
  • Kolejna to Robert Krasowski i jego 'Po południu' o Solidarności, do góry nogami leży, sorry - dla męża
  • Również dla męża wspomniana książka Kalisza
  • Oksana Zabużko - Muzeum porzuconych sekretów ode mnie dla mnie
  • Jarosław Grzędowicz Pan lodowego ogrodu tom 4, dla Misi ode mnie, ale mąż też skorzysta, bo oboje są fanami tej sagi. Cała jeszcze przede mną
  • Larry McMurtry 'Lonesome Dove' - u nas wydana jaki 'Na południe od Brazos' - fantastyczna powieść dziejąca się na Dzikim Zachodzie. Zawsze staram się wynajdywać książki dla jeszcze-nie-zięcia, które nie są nowościami, a warto je przeczytać
  • I ostatnia też dla jeszcze-nie-zięcia - Ziarno prawdy Miłoszewskiego w wersji angielskiej A Grain of Truth 
Jak widać cała rodzina obdarowana książkami, oprócz Wojtka. On się dopiero przekonuje do książek. Strasznie jestem szczęśliwa, bo zaczął zaglądać na półki Michaliny i za jej radą czyta kolejne powieści. Zobaczymy, czy się przełamie. Na razie kończy się na tym, że jak wołam, to on mówi, że czyta i 'co, przecież sama chciałaś, żebym zaczął'. Cwaniaczek

A co na Was czekało? Dostaliście jakieś książki?

79 komentarzy:

  1. Dostałam w końcu " Pożądanie mieszka w szafie" Adamczyka, biografię Korczaka i album ze zdjęciami o Korczaku, drugą cześć Czasu Honoru, Kapuściński Non-Fiction i to by było na tyle, bo Merlin się nie wywiązał z reszty, niestety, ale i tak jestem szczęśliwa.
    Kasiu, najpiękniejszych Świąt życzę Tobie i całej rodzinie!!!
    W lutym wracam z Pl samochodem, czy coś ( książki np.) podwieżć do Irl?

    OdpowiedzUsuń
  2. Casablanco - dziękuję, ale wszystko mam, a zresztą wysyłka od Ciebie do mnie, nawet jak tutaj, i tak by była droga, więc sensu nie ma. Ale dzięki, ze pytasz. Czas Honoru mamy cały za sobą, uwielbiamy ten serial. Spróbuj kiedyś Księgarnia Warszawa - tam zamawiać. Książki mają tańsze, to nawet jak przesyłka lekko droższa to i tak wychodzi koniec końców taniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu wspaniałe, przewspaniałe zdobycze. Bardzo hojny Mikołaj. Miłej lektury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aneto - ale zauważyłaś, że one nie wszystkie dla mnie? U nas hojność liczy się w książkach właśnie

      Usuń
  4. TAK!!! u nas było książkowo i w ogóle słodziutko :) najbardziej mnie cieszy, że Córcia choć dopiero prawie 5cio letnia tak się strasznie cieszyła z książek, a dostała ich aż trzy :) już dziś będziemy czytać dwa rozdziały "Ronji, córki zbójnika", a przed nami jeszcze "Dzieci z Bullerbyn" i "Opowiadania wigilijne", oprócz świetnych opowiadań i wierszy mają niesamowitej urody ilustracje :)
    Mnie Mikołaj zasłodził dwiema czekoladami z Manufaktury oraz "Słodkim życiem w Paryżu. A Małżon dostał "To, co najlepsze w fantasy" bo George R.R, Martin w środku :) Będą to czytające Święta :) Miłego czytania i łasuchowania Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci z Bullerbyn czytałam właśnie w święta. Wspomnienia, wspomnienia. To, co najlepsze w fantasy podobało by się córce i mężowi, ale nie słyszałam o niej. Zaraz sprawdzę

      Usuń
    2. a tesciowie sie spisali i mi "Zatrute ciasteczko" zapodali :) pozdrowionka sle pasibrzuch świateczny!

      Usuń
    3. pasibrzuchy z nas dwa, tylko ja mniej powinnam.
      Zatrutego ciasteczka nie znam

      Usuń
  5. Kocham książki i uwielbiam je wąchać! Książki z Polski jeszcze idą, więc pod choinką było skromnie: "Des Stressengel" Anselma Grüna oraz "50 twarzy Greya" w wersji audiobook niemiecki. Strach odsłuchać!:))))
    Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bluu - zwiesiłam nos na kwintę, bo to znaczy, że moja nie doszła na czas. A tak mnie zapewniali, że powinna bez problemu.
      Twarze Greya przerażają mnie w każdej postaci

      Usuń
  6. Czy może być słodszy widok niż taki stosik na tle choinki:) Pozdrawiam świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, nie ma lepszych widoków świątecznych

      Usuń
  7. Świetne prezenty :) U nas pod choinką raczej królują zabawki (dla dzieci) i kosmetyki. Jedyne książki to "Poczytaj mi mamo" dla siostrzenicy i trzy pozycje, które kupiłam sobie sama przed świętami - "Pierwsze damy II Rzeczpospolitej", "Krąg" (dła młodzieży, szwedzkich autorów) i "Ulubione rzeczy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, no tak, zabawki też u nas królowaly, kiedy dzieci były małe. Ja też sobie sama kupuję książki, a potem chowam i udaję, że ich nie było

      Usuń
  8. Odmachuję świątecznie i rozpoznaję w choinkowej stercie tłustego Grzędowicza - pierwszą książkę, którą kupiłam po przybyciu do Warszawy, wpadłszy na sekundę dosłownie do ęmpiku...
    A mój Mikołaj był bardzo przezorny i dalekowzroczny i miast sterty książek podarował był kindla - aparat zaszokował mojego Tatę, który dowiedziawszy się, ile książek się na nim zmieści, z niedowierzaniem i wielką nieufnością pokręcił tylko głową...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko - Kindle to jest coś, co się nawet mnie nie mieści w głowie, chociaz mam czytenik i akceptuję

      Usuń
  9. Książek nie ale inne fajne prezenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anne, najważniejsze, że cię cieszą

      Usuń
  10. Interesujący stosik,Oksane Zabużko czytałam kiedyś, jej opowiadania, trudny styl ale wciąga. Zazdraszczam książki Kalisza, widzę Meave Binchy, ufff a korciło mnie by ci ją podarować pod choinkę ale myślałam że może dostaniesz uff intuicja zadziałała:)Super że święta są takie jakie sobie wymarzyłaś, u nas to samo, spadam z netu bom na chwilkę wpadła, miłego dnia Kasia ( obżarlismy się wczoraj strasznie ale ...kto nie? hihihi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, ja też tylko na momencik. Maeve już była dawno zamówiona u córki, tak sie na nią cieszę.

      Usuń
  11. O! Bardzo dużo książek w tym roku pod choinką u Pani.;) A u mnie skromne dwie, bo więcej nie chciałam. W sumie miała byc jedna, a niespodziewanie dostałam i drugą, z czego bardzo się cieszę;) U mnie za to jeszcze laptop zawitał, co wybałuszyło moje oczyska! ;)
    życzę wesołych Świąt!

    Pozdrawiam,
    Klaudyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudyno - dużo, bo to dla czterech osób

      Usuń
    2. No tak, dla czterech ;) A stos wygląda i tak pięknie, tylko szkoda, że trzeba go rozdzielać ;)

      Usuń
  12. Piękny stosik, marzy mi się z niego kilka książek. Ale moją uwagę zwrócił ten piękny pled w kratę. Mój Boże, co za kolory :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pled jest piękny, dostałam od męża też pod choinkę

      Usuń
  13. Wspaniałych Świąt życzę!
    Prezenty cudowne i widzę, ze bardzo przemyślane. Chętnie zgarnęłabym te prezenty dla Córki;)
    I do mnie książki zawitały, w dosyć dużej liczbie. Jeszcze ja wącham i przeglądam, może zmobilizuje się później ustawić je do zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imani - córka oszalała jak je zobaczyła, musiała podpowiedzieć Markowi, swojemu chłopakowi, bo skąd byśmy wiedzieli, że te akurat chce. One są przeważnie drogie, nikt by nie ryzykował. To jej zawód, więc pieniędzy na to akurat nie szkoda

      Usuń
  14. U mnie też były książki.Pochwalę się jednak dopiero po świętach.
    "Ziarno" mam, oczywiście po polsku.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. natanno - czekam zatem na Twój stosik

      Usuń
  15. Piękne stosisko książkowych prezentów :)
    I jak ładnie się prezentują na tle choinki :)
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Evita, uwielbiam takie choinkowe zdjęcia

      Usuń
  16. Ile książek! U mnie było skromniej, pod choinkę zawitało 7, ja dostałam tylko dwie - "Zimę w Siedlisku" (w zeszłym roku było "Siedlisko", więc mam komplet) i nową Grocholę "Houston mamy problem", starszy syn Pilipiuka "Wampir z M3" i Guareschiego "Ciao, don Camillo", dziewczyna syna też dwie (ale nie beletrystykę, tylko Bralczyka i "Piszemy poprawnie" - wedle życzenia), chrześniakowi nabyłam "Hobbita" w ładnym wydaniu z ilustracjami (prezent trochę złośliwy, bo nie czytający, ale zawsze warto "siać zarazę"),mąż 3 audiobooki, na próbę, bo ma problemy "oczne". Młodszy syn niestety nie za bardzo czyta, więc książek nie dostał ale może kiedyś też się zarazi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach to u Was też książkowo. Siedliska i Zimę to ja bym chciała, może w przyszłym roku?

      Usuń
  17. Stosik wspanialy!!!
    U nas w tym roku skromnie - ja dostalam The Panther Nelsona DeMille( znasz? polecam) no i swiateczna Lackberg -;)maz Entanglement Miloszewskiego...
    troche mam wyrzuty sumienia, ze dzieci zadnych ksiazek( chyba pierwszy raz odkad sie urodzily)nie dostaly, ale po pierwsze mama byla przywiozla stosy, ktore na swieta nie mogly poczekac, po drugie kochaja biblioteke.
    A chyba jeszcze sobie cos sprezentuje na kindla - czekam, moze po swietach beda wyprzedaze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nelson DeMille to mój ukochany sensacyjny, jego Szkoła wdzięku czy Złote wybrzeże sa zaczytane u nas. Tej nie znam.
      Ciekawe jak mężowi Miłoszewski przypadnie do gustu?

      Usuń
  18. Ksiązki piekne, mega zazdroszczę Kalisza:) Wesołych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkowe zauroczenie - Kalisz trudny do dostania, w wielu internetowych księgarnich, przynajmniej takich,które do mnie wysyłają, wyprzedany był

      Usuń
  19. Prześliczne prezenty świąteczne :) Książki to bardzo wartościowe prezenty i mam nadzieję, że wszyscy byli z nich zadowoleni.
    Pozdrawiam świątecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miqaisofire - och tak, z tego zawsze jesteśmy zadowoleni

      Usuń
  20. U mnie ksiazkowo na razie Opowiadania nowojorskie Henry James:-)
    ale mam w planach zakupy poswiateczne,ksiazkowe wlasnie...Moj Mikolaj byl niesamowity - nowy laptop:-)
    Piekny stosik:-)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu - Opowiadania nowojorskie moje marzenie również też, ale drogie są, więc odkładam i odkładam
      Nowy laptop, ja cię, to dopiero prezent

      Usuń
  21. Wyobrażam sobie Twoją radość z takich prezentów! Rodzinki również. Nie ma lepszych :)
    Ja dostałam 5 książek: podobnie jak Ola_83 z komentarza wyżej, "Opowiadania nowojorskie" i, dodatkowo, "O czym wiedziała Maisie" Jamesa (bo to jeden z moich ulubionych pisarzy i zbieram sobie go całego, a teraz w Polsce przepięknie wydają), "Więźnia Putina" Chodorkowskiego oraz "Zimę" Stasiuka i "Tajemnicę Edwina Drooda" Dickensa. Ech, mój Mikołaj wyjątkowo mnie dopieścił w moich książkowych pragnieniach, a kiedy oświadczył mi jeszcze, że w drodze są "Dzienniki" Iwaszkiewicza i Iwaszkiewiczowej (bo nie zdążył się w czasie z zamówieniem wyrobić), to mi wzruszenie głos odebrało i mogłam Go już tylko z całych sił wyściskać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jabłuszku - pobiłaś nas wszystkie. Już te otrzymane sa super, a Iwaszkiewiczowie, bo rozumiem, że idzie o trzy tomy plus dzienniki żony, to jest dopiero czad. Mnie brakuje trzeciego Iwaszkiewicza i tych Anny i jakoś mi ciężko wydać, ciągle coś

      Usuń
    2. Tak, chodzi o trzytomowe wydanie plus żona :)

      Sama jestem tak rozradowana, że nie mam słów, aby to opisać :) Mam najukochańszego Mikołaja na świecie! :)))
      U Ciebie widzę Zabużko i Grzędowicza, na których mam wielką ochotę, więc teraz ja będę się powolutku przymierzała do tych tytułów. Grzędowicza mam na razie pierwszy tom, kupiony jeszcze lata temu, kiedy był po raz pierwszy wydany. Chciałabym skompletować to właśnie wydanie, bo jest, moim zdaniem, ładniejsze od tzw. zintegrowanego.
      Rozumiem Twój ból, bo gdyby nie mój Mikołaj, samej byłoby mi niezwykle ciężko kupić sobie na raz całych Iwaszkiewiczów, a bardzo tych książek pragnęłam. Ceny są porażające! :(

      Usuń
    3. E, to jeszcze ja, bo zapomniałam napisać, że dzisiaj dostałam jeszcze od drugiego Mikołaja "Felietony pod choinkę" Kisielewskiego. Zaskoczenie całkowite, bo przed Świętami zwierzyłam się tej osobie przy okazji rozmowy o czymś zupełnie innym, że marzę o tej książce, a ona sobie, kochana!, zanotowała w pamięci i niespodziankę mi zrobiła. I niech ktoś powie, że Boże Narodzenie to nie jest magiczny czas!!! :)))

      Usuń
    4. Nie wiedziałam, że wydali coś takiego jak Felietony pod choinkę Kisielewskiego, ależ to musi być ciekawe. Odsłuchałam Tyrmanda Dziennik 1954 i tam wiele się od niego o Kisielewskim dowiedziałam, nabrałam ochoty na powtórzenie czy zapoznanie się z jego utworami.
      Tak ci tego Iwaszkiewicza w całości pozazdrościłam, że sobie chyba jednak kupię

      Usuń
    5. Wiedziałam, że sobie jednak kupisz - bez względu na mnie :) Intuicja nie zawiodła ;)
      Polecam "Dzienniki" Kisielewskiego: też drożyzna, ale jedne z najlepszych dzienników, jakie dane mi było kiedykolwiek czytać. "Felietony pod choinkę" dopiero co wydane (i ładnie wydane, w twardej oprawie, w miłym dla dłoni formacie). Sama natknęłam się na nie przez przypadek, bo też nie wiedziałabym, że wyszły.
      Tyrmanda "Dziennik" czytałam jeszcze w liceum, ale niepełne wydanie, bo w tamtych latach pełnego nie było. Teraz sobie odświeżę - już całe. W sumie mało co mnie w "Dzienniku" zainteresowało. Dla autora mam uczucia mieszane - jakoś ulubieńcem moim nigdy nie został. "Złego" cenię, czytałam z niekłamaną przyjemnością, ale już przez "Gorzki smak czekolady Lucullus" ledwo się przedarłam i tak mnie jakoś tytuł ten do Tyrmanda zniechęcił. Dam mu jeszcze szansę, ale jaki mi sam w ręce wpadnie.

      Usuń
    6. Jabłuszku, a tak pomyślałam, ze powiedziało się A i ma się dwa tomy, to głupio by było nie powiedzieć B i C, bo Anna to świetne dopełnienie.
      Tyrmand - mnie się też chwilami nie podobał, ale ja nie mam takiego imperatywu, żeby coś czy ktoś musiało mi się podobać, byle by było ciekawe, a Tyrmand jako człowiek ciekawy jest, oj tak

      Usuń
    7. Kasiu, ja myślę, że może się ciekawy WYDAWAĆ, bo był na pewno postacią barwną i nietuzinkową, ale czy ten rodzaj niepospolitości akurat jest dla mnie ciekawy, to nie potwierdzę z całym przekonaniem. Kwestia indywidualnego podejścia, więc spierała się nie będę: dla jednych Maryla Rodowicz jest wielką artystką polskiej sceny, dla mnie - kwintesencją tandety (nic Ci nie insynuuję, podałam pierwszy lepszy przykład, bez związku z odbiorem Tyrmanda, którego pisania w kategorii tandety nie postrzegam na pewno).

      Kiedy już będziesz miała Iwaszkiewiczów, pochwal się, proszę, na blogu całym kompletem: lubię oglądać zdjęcia Twoich książek, bo zawsze w tle jest coś interesującego lub ładnego :) (o samych książkach celowo nie wspominam).

      Usuń
    8. Jeśli idzie o Rodowicz, zgadzam się w całej rozciągłości, ale i tak jej wspomnienia przeczytałam, bo ciekawa byłam, co ona tam. Dały pełniejszy obraz.
      Iwaszkiewiczów 'zdejmę' jak tylko zamówię i dostanę

      Usuń
  22. Ale piękne prezenty u Was!
    Ja dostałam najnowszą powieść Kamili Shamsie "Złamane wersety" oraz "Izrael już nie frunie" Smoleńskiego i "Palestyńskie wędrówki" Shehadeh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilithin - tyż piknie. Muszę sobie poczytać o tych Złamanych wersetach.

      Usuń
  23. Witaj Kasiu Swiatecznie!
    Ja dostalam od siebie dla siebie Singera "Rodzine Moskatow" po francusku, bo po polsku nie mozna dostac, a od dawna lubie Singera. Nowa Rowling i biografie Camille Claudel od rodzinki. Ciesze sie bardzo. Bedzie co czytac znowu. Pozdrawiam goraco. Wyspa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyspo - Rodzina Muskatów faktycznie już nie do kupienia? Nie wiedziałam, a nawet myślałam o tym, żeby kupić znajomej

      Usuń
  24. O, Grzędowicz! Chuda dostała go od nas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas mąż i córka są fanami, ja dopiero pretenduję

      Usuń
  25. Ulala! Takie prezenty lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dużo fajnego czytania, chociaż szczerze przyznam sporej części nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  27. A u mnie tradycyjnie - ja bez książek :-( Za to synowi zakupiłam (jak dla niego to prezent nr 1) - Encyklopedię uzbrojenia od czasów prehistorycznych do współczesnych, Młodszemu nowego, grubego Findusa na Boże Narodzenie - w czytaniu ( Świetne - chichocze gdy mu czytam - z tekstu i obrazków:-), chrześnicy zakupiłam 4 części Baśnioboru ...
    Ale za to na urodziny ( 40 -ste !!!)Maż zakupił mi w końcu obiecany od 5 lat prezent "Słownik mitów i tradycji kultury" Kopalińskiego !!! - tyle czekania na te pond 1500 stron :_)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. larysan - ja lubię kupować komuś równie mocno, jak dostawać. A dlaczego tradycyjnie Ty bez książek? Boją się i kupujesz sobie sama?

      Usuń
    2. Twierdzą, że za dużo czytam i mam tak czy siak za dużo książek (no cóż na to nigdy mi nie żal wydać kasy)...

      Usuń
  28. Wow, odwiedził Cię Mikołaj idealny dla moli książkowych! Rewelacyjne prezenty, Kasiu :) Ja marzę o Oksanie Zabużko - będę wypatrywać Twojej recenzji, bo czuję, że to dobra literatura jest :)) Pozdrawiam ciepło, już prawie z życzeniami noworocznymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ines - jak tylko dostaję książki, tak mam, że czytam sobie po jednym rozdziale albo fragmentami, bo się doczekać nie mogę (a potem mam wrażenie, że już tę książkę czytałam, haha). Zabużko zapowiada się fenomenalnie

      Usuń
    2. Ja też tak mam!!!! Zabużko nawet w ręku nie miałam, ale w końcu niektóre rzeczy czuje się przez skórę i rąk do tego nie potrzeba ;) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    3. no właśnie, człowiek niby nie wie, ale wie!

      Usuń
  29. O rany, uwielbiam takie rodziny, w których każdego można spokojnie obdarować książką i mieć pewność, że taki prezent będzie trafiony! W moim domu czytam tylko ja i babcia (co prawda mamy zupełnie różne gusty, ale to nie jest ważne :)) , ale powoli próbuję przekonać też brata - może do przyszłego roku się uda... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Giffin, no tak, u nas książki królują, syn jedynie sie opiera, le złamiemy, hyhy

      Usuń
  30. Wow! Ależ książkowe mieliście te święta! U mnie też się kilka książek pojawiło pod przybraną choinką, ale nie aż taki stos :). Ja sama dostałam dwie: "Tyrmandowie. Romans amerykański" i "Wichrowe wzgórza" w formie audiobooka. Z obu jestem ogromnie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezrobotna, tę pierwszę strrrrasznie bym chciała, a Wichrowe znam na wyrywki, uwielbiam

      Usuń
  31. Okazały i bogaty stos! Ktoś tu był bardzo grzeczny:D. Gratuluję i życzę owocnego czytania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kasandro - wszyscy byliśmy grzeczni, stąd stosik dla całej rodziny

      Usuń
  32. Piękny stos :)
    A czy jeszcze-nie-zięć czytał "Rodeo" Keseya? Jeśli nie, to polecam, też o Dzikim Zachodzie.
    Najlepszego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy on zna, ja nie, muszę poszukać. Dzięki za życzenia, Tobie też wszystkiego naj

      Usuń
  33. Och, McMurtry, cudna rzecz, powieść mojego życia. Czytana już 9 albo 11 razy (nie pamiętam), od 1991 roku dwie sztuki zaczytaliśmy w domu do imentu, obecnie mam dwa egzemplarze - jeden do wypożyczeń. A do tego dzięki dobrym ludziom poznanym przez fanpage'a LD) dwa lata temu wszedłem w posiadanie bajecznie pięknego albumu.

    OdpowiedzUsuń

Z powodu zalewu spamu, wyłączyłam możliwość komentowania anonimowego. Przepraszam