środa, 9 marca 2011

Moja biblioteka - odcinek drugi. A tak w ogóle Instynkt na Linii życia jest OK

Tak, jak obiecałam, pokazuję drugą odsłonę mojej biblioteki. Niektórzy się skarżyli, że zdjęcia są za małe, to znaczy za mało na nich widać. Nic nie poradzę. Robiłam bardziej szczegółowe, ale przy tym rozmiarze biblioteki, wyszło mi 109 zdjęć, nikt by nie chciał tylu tu oglądać. Zrobiłam więc inne fotki, bardziej 'panoramiczne', a poza tym lekko je kurczę przed wstawianiem, bo w przeciwnym wypadku po ich załączeniu, musiałabym je zostawić chyba na godzinę do kurczenia przez program bloggera. Mimo to, przeredagowałam zdjęcia tak, żeby były dużo większe po kliknięciu, a i jeszcze daja się powiększyć ponownie, teraz to już nawet ja - ślepiec astygmatyk, widzi wszystko jak na dłoni.
Jakby były pytania dotyczące pozycji na półce, chętnie odpowiem.




To jest lewa połowa regału z pokoju dziennego. Druga połowa, jak mawiała Pani Honorata - większe pół - wkrótce.
A tak poza tym, to chciałam powiedzieć, że oglądałam pierwsze odcinki nowych seriali - Instynkt w czwartek i Przepis na życie w niedzielę i bardzo mi się podobają. Pierwszy o policjantce (Stenka), podobny do Criminal Minds (Zabójcze umysły, czy tak to przetłumaczyli w Polsce?), a drugi w stylu komedii romantycznej, a to zagonione tygrysy lubią najbardziej, o kobiecie z dorastającą córką, pozostawionej przez męża-lekarza-pierdołę (Adamczyka) i z tego, co się spodziewam, zaczynającej przygodę z profesjonalnym gotowaniem. Wielce obiecujące oba, mam nadzieję, że się nie zawiodę. Oglądałam też Chichot losu, ale nie mam wyrobionej opinii, dzieci mi się tam podobają, a reszta? Obaczymy, obadamy.

42 komentarze:

  1. Gdy od świtu człowiek na dworze do popołudnia, serio, nie ma nic przyjemniejszego niż ogrzać się w domu przy widoku w laptopie takiego zbioru książek. Sama przyjemność!
    A co do serialu- ''Przepis na życie'' ogladałam- świetnie się zapowiada i mój ukochany Borys Szyc w nim gra. To mój pierwszy polski serial jaki ogladam od czasu liceum, więc duża przyjemność. Zapowiada się super.

    OdpowiedzUsuń
  2. aj skłamałam..drugi, bo ''Londyńczyków'' ogladałam, na dvd, i razem z mężem bardzo nam się podobał. Oglądałaś?

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, podziwiam pierwsza! Cudności!!! Kącik prawie jak mój, ale "prawie" robi wielką różnicę, bo mam za dużo książek roboczych, a mniejszość stanowią czytadła. Pracuję nad zmianą proporcji. Tobie już się udało. Zaraz ogląd powtórny z lupką. Próbowałam kiedyś moje zmierzyć na metry (skoro panowie piją piwo na metry)... No to zostaje życzyć smakowitej lektury! I pewnie dużo czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniko - ja wiem, że Ty teraz strasznie ciężki okres masz. Myślę o Was ciepło, bo wiem, że latacie w tę pogodę na zewnątrz, mam nadzieję, ze te kurtki z logo są ciepłe.
    Jeśli idzie o seriale, Londyńczyków oglądałam. Podobal mi się i nie podobał jednocześnie, bo ja takiej emigracji nie znam i to było dla mnie trochę jakby oderwane od rzeczywistości. Ale ubaw miałam.
    No i przecież Dom oglądałaś. Niektóre naprawdę warto, tylko trzeba wyczaić, które ci odpowiadają.

    OdpowiedzUsuń
  5. książkowcu - haha, na metry, o tym nie pomyślałam. U mnie też trochę książek zawodowych, ale sprytnie ukryte, chociaż fakt, ze głownie powieści

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, to trzeci serial. Kasia, ty wszystko wiesz:) Zdania nie zmienię :)
    Kurtki bardzo ciepłe, ale dłonie i twarz marzną strasznie. Wiatr chlasta w twarz, ale nie wiem czemu, lubię ten okres. Dzięki za ciepłe myśli, pozdrawiam
    zaraz zjem, poczytam i spać jak niemowlak.

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie też "Przepis na życie" przypadł do gustu:) zapowiada się całkiem sympatyczny serialik- byleby się nie zepsuł! A "Instynktu" nie oglądałam...
    Że kolejna odsłona biblioteczki mnie jeszcze bardziej zachwyciła to już chyba nie muszę dodawać! Powiem tylko ...: "ach..." !

    OdpowiedzUsuń
  8. Kaś - koniecznie spróbuj Instynktu jutro wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
  9. PaniMinister9 marca 2011 20:19

    Mrrr, rozkosz dla oczu takie księgozbiory oglądać :) Za kilkoma zatęskniłam, co jakiś czas się łapię na tym, że brakuje mi książek oddawanych na różnych etapach życia... Choć z drugiej strony wyzwalająca bywa przeprowadzka z pięcioma tomikami na krzyż... Ech. Że też nigdy nie da się zjeść ciasteczka i mieć ciasteczka :)

    Zupełnie inne zestawy czytelnicze niż moje, ale podziwiam nieodmiennie :) No i tytuły widać należycie, za co dziękuję ogromnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Regałów pod wymiar, aż po sufit - nieelegancko wprost zazdroszczę! Głębokie regały co prawda mieszczą więcej "towaru", a jednak tracenie z oczu połowy swoich zbiorów to żadna frajda. Masz tam raj ;)

    Część książek poznaję, jak dobrych znajomych, więc się do monitora niemądrze uśmiecham :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przesledziłam dziś dokładnie Pani bloga i jestem pod ogromnym wrażeniem. Wszystko idealnie się komponuje i tworzy cudowną całość. Piękne, magnetyzujące słowa. Z pewnością będę wpadała częściej :) Z powyższej biblioteki wychwyciłam multum egzemplarzy, których posiadaczką zechciałabym być. Muszę też koniecznie dodać, że również z pasją zaczytuję się w numerach "Bluszcza"! Pozdrawiam bardzo ciepło

    OdpowiedzUsuń
  12. Pani Minister - uprasza się o pamiętanie, że są to powieści kupowane na różnych etapach mojego życia, dorastały wraz ze mną, może teraz bym ich nie kupiła, ale wtedy były to hity

    OdpowiedzUsuń
  13. Floss - dla każdego mola widok książek jest najpiękniejszy

    OdpowiedzUsuń
  14. o rany... :D Po raz drugi zabrakło mi słów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. maioofko - to tak, jak ja, kiedy widzę coś znajomego na innych półkach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasiu imienniczko - dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że ci sie blog podoba (na bloxie mam też poprzednie wpisy, tutaj tylko od stycznia). Ja też poczytam Twojego bloga jak tylko obrobię się z egzaminami na tłumacza

    OdpowiedzUsuń
  17. Isabelle, jeszcze nie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  18. kasiu, akurat tych najstarszych najbardziej zazdroszczę :D

    U mnie po półkach fantastyka stoi, komiksy, fotografia, trochę kina i duużo reportażu i mniej lub bardziej popularnonaukowej literatury. Ale czasami powieściowy rodzynek się też trafia. I ostatnio stare bajki skupuję w ramach sentymentu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z chęcią zamieszkałabym w kąciku pod takim regałem...Zazdroszczę ( w pozytywnym sensie) takich regałów. U mnie wszystko poupychane tu i tam, większość została u rodziców, bo tu nie zmieściłabym wszystkiego, a nie lubię ustawiać książek warstwowo- w dwa rzędy i pomiędzy i na ukos i wspak... ;-) Marzę, by mieć jak w bibliotece- każda książka swobodnie w rządku stoi...

    OdpowiedzUsuń
  20. Pani Minister - najwięcej reportażowych było u mojej mamy i te niestety przepadły. U mnie zaczyna się powoli zmieniać, kiedyś tylko powieści, teraz coraz chętniej siegam po autobiografie, biografie i reportaże właśnie. Chociaż powieść, jej magia, pewnie zawsze będzie dominować.

    OdpowiedzUsuń
  21. Agnesto - ja też myślałam, że nie będę książek układać poziomo, ale okazało się, że jednak każda przestrzeń na wagę złota

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaglądam i na tego, i na tamtego bloga :) Stąd widzisz mnie podwójnie :) Raz jeszcze gratuluję zbiorów!

    OdpowiedzUsuń
  23. Virginio - no tak, sama traktuję te dwa adresy jak dwie kawiarenki, to powinnam się spodziewać, że niektórzy też to tak traktują. Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeglądam te Twoje półki i łza się w oku kręci - dużą część z nich czytałam a i sporo takich samych egzemplarzy mam w domu u siebie albo u mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękna biblioteczka! A jeśli chodzi o seriale- właśnie sobie odświeżam "Kasię i Tomka" - uwiielbiam ich! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. anek - jak sama wyznałaś, jesteśmy to samo pokolenie, to i nic dziwnego, ze mamy te same zbiory :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mag - ja też Kasię i Tomka mam na DVD i też lubię bardzo

    OdpowiedzUsuń
  28. To mam, to lubię, tego nie znam, to muszę przeczytać, o!, to kocham, to uwielbiam, czytałam, muszę kupić... i tak cały wieczór! Za cudny spacer po Twojej literackiej ścieżce i za legalną możliwość podglądactwa - Bóg zapłać, dobra kobieto!:)

    OdpowiedzUsuń
  29. ksiazkowcu - przyjemnosc po mojej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kasiu - na wpis odpowiedziałam u siebie. Ustaw "Hermańce" gdzieś na początku kolejki, to wymienimy opinie. Według mnie warto zachęcać do tej lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Imponujaca masz biblioteke! Ja nie mialabym miejsca na tyle ksiazek.
    Z nowcyh seriali obejrzalam tylko 2 pierwsze odcinki "Rodzinki.pl" i mnie nie zachwycil. Nie bede dalej ogladac.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Agato, mam dokładnie takie same odczucie jeśli idzie o rodzinkę pl. To już bardziej wolę Licencję na wychowanie, jeśli w tym stylu. Chociaż ten z kolei jest o takiej porze, że nie moge ogladać

    OdpowiedzUsuń
  33. "Linia życia" mnie nie przekonała, prędzej "Przepis na życie" jakoś mi lepiej odpowiada :) najnowszej Stenki nie oglądam bo zawsze zapomnę a w tym samym czasie "Hotel 52" leci więc tamto drugie wybieram, no i koniecznie "Szpilki na Giewoncie" :D
    a co do zbiorów to powiem tak: spadłam z krzesła

    OdpowiedzUsuń
  34. archer - no pewnie, ze Przepis na życie! Ja Linii życia nie oglądam, pomyliło mi się, ale jaja. I nawet tego nie zauważyłam. Ale w treści jest już Przepis na życie, bo o ten mi chodzi własnie. Instynkt jest lepszy niż Hotel i Giewont razem wzięci. Te dwa też są ok, ale Instynkt wygrywa, przynajmniej u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Instynkt jest kryminalny, natomiast "Szpilki..." komediowe :) polecam, można się uśmiać a najbardziej powkurzać na główną bohaterkę bo trzeba przyznać, że scenarzyści ostro mieszali :)
    masz rację, że Adamczyk gra takiego zyciowego pierdołę, a Ostaszewska gra mi na nerwach grrr...

    OdpowiedzUsuń
  36. archer - ja wiem, że Instynkt różni się od szpilek, bo oglądałam ten serial, ale po obejrzeniu Instynktu wiem, że o wiele bardziej mnie interesuje niż Szpilki, w których w sumie wiele mnie wkurza. Szpilki zawsze mogę sobie obejrzeć w powtrókach letnich

    OdpowiedzUsuń
  37. Jakie pełne półki ;P Strasznie Ci zazdroszczę ;P

    OdpowiedzUsuń
  38. Meme, Ty też będziesz miała piękną bibliotekę, to kwestia czasu

    OdpowiedzUsuń
  39. O, masz nawet książkę Toby Younga: "Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi". Stoi w towarzystwie "Pryzjaciele" i "Slimaki z odródka" Marty Madery. Ulubione książki.
    O, jeszcze Jarosław Grzędowicz: "Pan Lodowego Ogrodu" dobrze się prezentuje.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  40. Anonimowy - Jak stracić to jedna z moich ulubionych, i film też. Maderę dostałam od znajomych, z dobrą rekomendacją, mam zamiar dopiero przeczytać. Grzędowicz to ulubiona lektura mojej córki i męża, ja wkrótce dołączę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Z powodu zalewu spamu, wyłączyłam możliwość komentowania anonimowego. Przepraszam