poniedziałek, 12 sierpnia 2013

W telewizji o Pilipiuku, niestety nic dobrego

Jakoś się nie mogę pozbierać. Wyjazdy, powroty, stresy, zamieszanie, wszystko to spowodowało, że nie mogę wrócić na blogowy szlak. Zapewniam Was, że nie ma dnia, żebym w duchu nie dyskutowała z Wami o oglądanym filmie, czy nie obiecywała sobie, że zaraz muszę o tej czy innej książce napisać. Listę tytułów, które czekają na opisanie, musiałam zacząć prowadzić, żeby o nich nie zapomnieć.
Znalazłam ją dzisiaj i za głowę się złapałam, ile tego czeka na uwagę.
Podczas mojego pobytu w czerwcu w Polsce wzięłam udział w programie telewizyjnym 'W twardej oprawie', jak nazwa wskazuje o książkach. Nadaje go koszalińska telewizja Max, nie da się go zobaczyć online. Może i dobrze, bo mogę Wam wcisnąć kit, że wypadłam świetnie :-)
Żart.

Rozmawialiśmy o książce Andrzeja Pilipiuka 'Wampir z MO"
Napaliłam się na nią jak szczerbaty na suchary, dostałam do przeczytania zawszasu, na tydzień przed nagraniem programu i jak tylko znalazłam miejsce, żeby kupić pyszną kawę i w kąciku się z nią i książką zedekować, natychmiast rozpoczęłam lekturę.
Pilipiuka znam i lubię, może nie spodziewam się po nim wyżyn intelekturalnych, ale dobrej zabawy na pewno, tym bardziej, że temat taki wspomnieniowy, bo MO wskazuje na PRL. Nie czytałam Wampira z M-3, stoi u córki, od razu tego pożałowałam, ale pomyślałam, że chyba nie będzie jakiejś wielkiej ujmy, gdyby okazało się to kontynuacją.
Ujmy nie było, nic nie było, bo książka jest po prostu do chrzanu. I nie będę owijać w bawełnę, gdyż akurat ten autor takiego babola popełnić nie powinien był.
Od drugiego rozdziału podśpiewywałam pod nosem (trawestując słowa piosenki Republiki) - taaaa pooowieść jest, pisana dla-pie-nię-dzy, tlala-la-lala
Banalna, nudna, pełna dziwacznych porównań, opisów wcale nie śmiesznych (wachlował się uszami, że niby jak Urban) - a mogło być tak pięknie.
W książce Pilipiuk wykorzystuje różne kody współczesnej kultury, jak na przykład film Ring i wychodzącą z ekranu dziewczynkę czy sagę Zmierzch. Wyszło blado, chociaż uważam, że zaczyn był. To jakby zacząć robić obrus na duży stół okrągły, rozpocząć kółeczkiem, szydełkować dalej i dalej, dojść do -nastego rzędu i zrezygnować. Dokończyć na kolanie lub wcale, ale nie rezygnować z położenia go na przyjęcie gości przybywających na przyjęcie z drogimi prezentami (przecież zakup książki nie jest tani). Tak się czułam, jakbym siedziała przy porcelanie ustawionej na niedokończonym obrusie, a w tej porcelanie drugie parzenie kawy fusiastej. Gdybym kupiła tę książkę, szlag by mnie trafił jasny.
Nawet nie będę o niej więcej pisać, bo szkoda mojego czasu na pisanie, a Waszego na czytanie.
Nie polecam. Tylko niewyrobiony czytelnik może się tym zbiorem opowiadań zachwycić.



35 komentarzy:

  1. No ładnie.. A ja bym kupiła w ciemno, bo Pilipiuk, a potem klęła w duszy. Rozumiem, że pisarz też człowiek i też zarobić musi, ale kurczę, człowiek lubi, ufa, traktuje jak pewną markę i takie rozczarowanie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ja też, córka jest największą fanką w rodzinie, zaraz potem cała reszta oprócz syna, bo on tylko po angielsku czyta książki, mam wszystkie jego książki, wydania papierowe kupione prawie w dniu premiery, mam prawo więc byc zawiedziona. Daliśmy mu szansę i kredyt zaufania od pierwszej książki, wtedy na to zasługiwał, każda kolejna była lepsza, ale widzą, że teraz jest tendencja spadkowa

      Usuń
  2. Dobrze wiedzieć, bo też PIlipiuka lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruda, zalecam podczytanie porządne w księgarni, zanim się zdecydujesz. Może pierwsze opowiadanie wystarczy, żeby się zorientować, czy ci się podoba

      Usuń
  3. Pilipiuk już od dłuższego czasu nie napisał nic wartego uwagi - więc dla mnie taka ocena nie jest zaskoczeniem :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dada, nie wszystkie jeszcze czytałam, ale mam kupione, bo córka czyta zaraz po premierze. Widzę, że zaczyna to być jakiś dół totalny

      Usuń
  4. Pewno jestem jedyna w sferze blogowej, której to nazwisko nic nie mówi więc i tak bym nie czytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to i unikniesz sromotnego rozczarowania

      Usuń
  5. Dlaczego mnie Twoja recenzja w ogóle nie dziwi? Przeczytałam kilka książek Pilipiuka, ale im dalej w las tym bardziej byłam rozczarowana. Tak strasznie widać, że pan P. ma terminy i kredyty do spłacenia, że aż się człowiekowi przykro robi. Wolałabym, żeby pisał mniej, ale przynajmniej sensowniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor jest dumny z tego, że jako jedyny w Polsce żyje wyłącznie z pisania. Chciałabym, żeby pisarze zarabiali u nas na tyle, żeby mogli wydawać rzadziej i lepsze książki

      Usuń
  6. A mojej koleżance Pilipiuk się podoba (tzn jego pisarstwo :)) i nawet mnie zachęcała, ale ja niezbyt. Oporna jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino - mnie też się podobał Pilipiuk, aż do tej książki. Nie zarzekam się, że nigdy więcej, ale ta słaba była okropnie

      Usuń
  7. Nie spodziewałam się, że w przypadku tego autora może być aż tak źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. malutka_ska - a co dopiero ja, u nas każda jego nowość była kupowana bez mrugnięcia okiem

      Usuń
  8. W sumie nic nie straciłem, ponieważ wszystkie te Pilipiuki itp. zdecydowanie nie są w moim guście. Teraz tylko mnie w tym przekonaniu umocniłaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nvs - jak nie są, to nie są, niezależnie od tego, czy akurat dobre, czy nie. Ja tam niektóre lubiłam, moja córka bardzo, a ten mnie zawiódł sromotnie

      Usuń
  9. Nazwisko słyszałam może raz, czy dwa - nic nie czytałam.
    Ja chyba powinnam mieć z tym problem (?), bo kompletnie nie znam współczesnej literatury polskiej. Nie wiem dlaczego, ale nie czytałam i nie czytam - jakoś mnie wcale nie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, myślę, że tak jak ze wszystkim, są nowości, które w ogóle nie tracisz, ze ich nie znasz, a są takie, że jednak byłoby mi żal

      Usuń
  10. Dzięki, miałam w bibliotece ostatnio tę książkę w ręce, dobrze że odłożyłam; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, jeśli jego powiesć czy opowiadania, to na pewno nie ten zbiór

      Usuń
  11. No i dobrze, że napisałaś. Nie przeczytam. Nie kupię. Trzeba szanować czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tu mnie zaskoczyłaś, bo po "wampirze z m-3" spodziewałam się tutaj czegoś naprawdę dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tosiu, Wampira nie czytałam, ale zaskoczona jestem i tak. Chociaż kto wie, może Tobie się spodoba

      Usuń
  13. Spokojnie sobie daruję. ;) Życzę więcej spokoju, chociaż sama też żyję jak na kołowrotku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. beatrix - oj tak, spokój potrzebny od zaraz.
      Bez tej pozycji Pilipiuka nic nie tracisz

      Usuń
  14. Mnie Pilipiuk podchodzi wyłącznie w wersji "Jakub Wędrowycz". Reszta jakoś tak... Nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann, a widzisz, a ja Jakuba w ogóle nie czytałam

      Usuń
  15. "W telewizji o Pilipiuku, niestety nic dobrego" - blog jak widac powiela te reklame :)z zazdrosci? z medycyny? czy z niedoczytania?

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze można przeczytać i samemu stwierdzić, czy było warto, choć moim zdaniem każdą książkę warto pod jakimś względem przeczytać.
    coolturalny-tygodnik.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alex, nie zgadzam się, trzeba wybierać lektury dla siebie skrojone. Nie dla każdego każda książka.
      Ale zgadzam się, że warto czytać i przekonać się na własne oczy, czy się podoba, czy nie.
      Zdanie o niej, że słabizna, to moja subiektywna ocena

      Usuń
    2. Slusznie, jak sie wdepnie w kanon 'babskich poczytadel' to nic innego juz nigdy nie zasmaczy (czy zesmaczy - jak jest poprawnie?)

      Usuń
  17. Kiedyś mi się Pilipiuk podobał. Ale zauważyłam to co Ty - znaczące obniżenie lotów. Teraz trzy albo cztery razy się zastanowię, zanim jakąś jego książkę kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnes, a szkoda, że on tak, bo miałam nadzieję co jakiś czas dostać uczciwy kawałek rozrywki, a wygląda na to, ze to drugie parzenie, ech

      Usuń
  18. Dziwne rzeczy wypisujecie. To chyba najlepsza książka jaką czytałam przez ostatni rok. A czytałam DUŻO.

    ks.Ilsa von Ilsensein

    OdpowiedzUsuń

Z powodu zalewu spamu, wyłączyłam możliwość komentowania anonimowego. Przepraszam